Pablo84 napisał(a):

Widziałem, że się tak skończy, jednak spodziewałem się walki ze strony Wiślaków a nie tylko gry na Brożka.
Jeśli my mamy piłkę, to nie ma jej Barcelona, dlatego mam trochę za złe piłkarzom, że nie starali się wymieniać większej liczby podań, a wykopywali byle by do przodu.Ja wiem, że łatwo się mówi, alewszyscy o tym wiem, że Wiślacy dobrze grają z pierwszej piły.
Nie zgadzam się również z .......eniem,że Barcelona pokazała nam różnice dzielącą między ligą polską a hiszpańską. Real,Barcelona i Sevilla to coś więcej- to elita.Uważam, że w pojedynku z hiszpańskimi drużynami spoza tej trójki, spokojnie moglibyśmy nawiązać walkę.
|
Po pierwsze to mi się wydawało, że oni się starali wymieniać podania ale szybko się zorientowali, że ich sposób przyjęcia piłki pociąga za sobą niemal pewną stratę, więc w okolicy własnego pola karnego lepiej tą piłkę wybić na tradycyjną, staropolską pałę.
Po drugie Wisła gra świetnie z pierwszej piłki ale z Legią a nie z Barceloną.
Co do ostatniego akapitu to 100% zgody, taki farmazon, Wisła była gorsza niż beniaminek La Liga ma zero związku z rzeczywistością i jest, przypuszczam, wynikiem nieuzasadnionej frustracji. KAŻDY fan futbolu na świecie, niezależnie od ligowych preferencji, wymieni Barcelonę w pierwszej piątce najlepszych klubów, czyli w absolutnej elicie. A my, jak na razie aspirujemy do poziomu takiego na przykład Szachtara Donieck, czyli okolic światowego top 100. Różnica jest kolosalna. Poza tym moim zdaniem taki wynik jest korzystny dla dalszego rozwoju Wisły, ponieważ gdybyśmy zremisowali 0:0 po obronie Częstochowy to zaraz jakiś chłopek - roztropek z zarządu powiedziałby, że można ograniczyć nakłady na rozwój klubu skoro już teraz drużyna toczy wyrównane boje na Camp Nou, a tak to może przynajmniej niektórzy coś zrozumieją. Choć czasem myślę że z punktu widzenia RN poziom sportowy to tak naprawdę drugorzędna kwestia.