|
Vinci,Irman,
Macie dużo racji.
Słuchając wypowiedzi naszych sportowców po porażkach można czasem odnieść wrażenie że dla nich faktycznie liczy się w dalszym ciągu idea olimpijska, sam udział.
Inna sprawa że dla nich kluczową kwestią jest utrzymanie przez X lat stypendium olimpijskiego. Z jednej strony ciężko się dziwić, z czegoś przecież muszą żyć, niemniej takie stypendia mają również osoby, których szanse na olimpijski ścisły finał (nie mówię o medalu, bo różnice są przeważnie minimalne) są zerowe.
Z tych 263 osób które pojechały, lekko licząc połowa jest w takiej sytuacji.
Wysyłamy masę zawodników, którzy indywidualnie nic nie znaczą a w drużynie stać ich na 7-8 miejsce, które potem przedstawiane jest jako wielki sukces, przynależność do światowej czołówki.
Irman ma rację pisząc o braku mentalności zwycięzcy. Przychodzi olimpiada, najważniejsza impreza czterolecia i medaliści mistrzostw Europy, świata, zwycięzcy Pucharów świata nie radzą sobie zupełnie z presją (inna sprawa jak obsadzane są te zawody).
Niemniej jednak i z tym szkoleniem coś jest nie tak. W końcu taka mentalność i chęć zwycięstwa za wszelką cenę to w pewnym stopniu również element treningu.
Mamy 40 milionowy naród i będzie świetnie jeśli zdobędziemy 10 medali, choć jest to coraz mniej prawdopodobne.
Jarosław Królewski....Nie jestem fanem.
|