Wyświetl pojedynczy post
spidey
Banita
 
 
Od: 09.2005
Skąd: (L)

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1080
Stary 11.08.2008, 08:33
Część z Was nie obeznanych z problemem braku dopingu na Legii, być może zainteresuje ma krótka refleksja.

Nasz "drogi" prezesunio z Iławy jakiś czas temu (30 lipca) w komunikacie klubu stwierdzał:
Cytat:
Władze Legii stanowczo wykluczają możliwości wznowienia dialogu z kibicami, jeśli ci nie zrezygnują z lżenia właścicieli i zarządu. "Podkreślamy jednak raz jeszcze, że warunkiem wyjściowym do wszelkich rozmów jest całkowite zaprzestanie wyzwisk pod adresem właścicieli i zarządu Klubu. Dopóki nie ustaną wulgaryzmy i obrażanie, dopóty nie będzie żadnych rozmów"
http://legia.com/www/index.php?akt=2825

Kibice w uzgodnieniu z Kowalczykiem postanowili wyciągnąć dłoń w kierunku ITI i zaprzestać ubliżania właścicielom i zarządowi na spotkaniu z Polonią W. Protest stał się dla kibiców męczący i uciążliwy, więc jeśli pojawił się cień szansy jego zakończenia, to trzeba było spróbować.

Niestety kolejny raz dla tego człowieka (Miklas), słowa są mniej warte niż gówno i dość szybko przyszła refleksja.
W końcu naszym włodarzom protest kibiców jest na rękę, idealnie odwraca uwagę od żenującej postawy drużyny, dyletanctwa prezesunia i przekrętów transferowych Trzeciaka.
A więc nasz "ćwok za sterami" się rozmyślił i po piątkowym meczu twierdzi:
Cytat:
"W artykule poświęconym zachowaniu kibiców podczas piątkowego meczu, czytamy, że festiwal chamstwa na trybunach trwał w najlepsze. Obrażano przede wszystkim piłkarzy i klub z Konwiktorskiej. "Myślimy, co z tym zrobić. Jeżeli kibice uważają, że będziemy popierać taką formę 'dopingu', to są w błędzie" - wyjaśnia Miklas.(...) "Na pewno nie damy sobie narzucać niczyjego stanowiska"
http://www.legialive.pl/news/27073_Miklas_Nikt_nie_narzuci_nam_swojego_stanowis ka.html

oraz
Cytat:
Nieobrażanie nas to jest wyłącznie powrót do zachowania na poziomie elementarnym. Czy z tego powodu powinienem być komuś wdzięczny? My ciągle wymagamy tego samego, czyli przestrzegania prawa i minimum dobrego smaku - czytamy w Polska The Times.
A więc okazuje się, że nasz w dupe lizany moralizator chce w nas po prostu wyplenić niecenzuralne nawyki obrażające przeciwnika.
Przejdzie się na tym aż go dupsko zaboli, jednak niestety w tej wojnie nie będzie wygranych.
Ostatnio edytowane przez spidey : 11.08.2008 o godz. 11:04.
Odpowiedz cytując