Z tego meczu wypływa kilka wniosków.
Po pierwsze, jeżeli chcemy grać w pucharach, to potrzeba poszerzyć kadrę, bo piłkarze nie wyrabiają, ale to było do przewidzenia, wczorajszy mecz jest tylko koronnym dowodem.
Po drugie w lidze może być ciężko, bo zanosi się na to, że rywale będą przed nami murowali bramkę.
Po trzecie zagraliśmy to co mamy grać tylko że o dwa tempa za wolno.
Pawełek- zagrał dobrze. Ja też uważam, że przydałby się w Wiśle bramkarz przynajmniej zbliżony poziomem albo lepszy, ale kiedy piłkarz rozgrywa dobry mecz, to trzeba go docenić, a wczoraj Pawełek przynajmniej raz uratował nam skórę.
Singlar- a ja uważam, że zagrał poprawnie, z minuty na minutę grał coraz lepiej. Zwróćcie uwagę, że to był jego pierwszy oficjalny mecz w Wiśle. Facetowi wyraźnie brakowało zgrania z drużyną. Na dodatek koledzy z obrony traktowali go nieco podejrzliwie, on sam też wolał się nie zapędzać żeby nie walnąć plamy w pierwszym meczu, a w pierwszej połowie nie miał żadnego wsparcia ze strony skrzydłowych. W drugiej połowie z minuty na minutę grał lepiej, więcej udzielał się w ofensywie, choć nadal szwankowała komunikacja z Łobodzińskim.
Cleber- jeden poważny błąd kiedy w pierwszej połowie urwał mu się Podstawek i Pawełek musiał ratować sytuację. Poza tym przytrafiły mu się chyba jeszcze ze dwa drobne błędy bez konsekwencji, niemniej jednak podpora zespołu.
Diaz- miał trochę udziału przy sytuacji Podstawka z pierwszej połowy i sprokurował jedną groźną sytuację dla Polonii za długo zastawiając się z piłką w strefie obronnej, stracił piłkę i poszła kontra z wysokiego przechwytu, na nasze szczęście bez konsekwencji. Poza tym miał też błąd w ustawieniu w polu karnym przy dośrodkowaniu. Krył wtedy nieco na radar i piłka go przeszła, ale na szczęście była tak zagrana, że napastnik nie był w stanie oddać groźnego strzału. Poza tymi trzema sytuacjami grał dobrze, pewnie w odbiorze, skutecznie asekurował lewego obrońcę. Zanotował jedno fajne ofensywne wyjście lewym skrzydłem, w wielu sytuacjach grał jak defensywny pomocnik wychodząc nieco wyżej i włączając się w rozegranie piłki. Raz bardzo przytomnie i precyzyjnie przerzucił piłkę na prawe skrzydło, stwarzał sporo zagrożenia przy stałych fragmentach jednocześnie pilnując aby rywal nie wyprowadził kontry. Będą z niego ludzie.
Piotr Brożek- w pierwszej połowie najlepszy Wiślak. Brał na siebie ciężar gry, rozgrywał piłkę, szarpał skrzydłem, schodził do środka, przerzucał na prawe skrzydło. Jednocześnie należy zauważyć, że nie miał wsparcia od partnera na skrzydle, a prawa strona w ogóle nie funkcjonowała w pierwszej połowie. Mam nadzieję, że da radę zagrać z Barceloną, bo jego brak będzie wielką stratą nie tylko ze względu na naszą sytuację kadrową.
Małecki- zupełnie nie podołał wyzwaniu. Dośrodkowania miał bardzo niecelne, za bardzo schodził do środka, praktycznie o ile ktoś go nie zmuszał podaniem, to nie uczestniczył w grze.
Sobolewski- w pierwszej połowie bardzo aktywny, szukał piłki, nie bał się grać piłką, starał się ciągnąć grę do przodu, w drugiej połowie chyba już trochę brakło sił na tak aktywną postawę w ofensywie. w defensywie jak zwykle bardzo pewny.
Cantoro- dobry mecz tego piłkarza, był aktywny przez większość spotkania, w defensywie solidnie, choć w ofensywie trochę bez pomysłu. Niestety muszę się do jednej rzeczy przyczepić. Za często podwajał pozycję Sobolewskiego przy grze na połowie rywali, czy to przy wyprowadzeniu piłki, czy przy odbiorze, nie dość, że zawężało to możliwość rozegrania piłki, to stwarzało to bardzo niebezpieczne luki w środku pola.
Zieńczuk- w pierwszej połowie starał się grać fałszywego napastnika, niestety więcej było z tego szkody niż pożytku. Co prawda wypracował sobie kilka pozycji strzeleckich, ale jakość wykończenia pozostawiała sporo do życzenia. Zupełnie zaniedbywał grę na skrzydle, przez co Brożek był osamotniony, tak w ofensywie jak i w defensywie. W drugiej połowie grał nieco lepiej, bardziej z boku, dawał wsparcie skrzydłowemu, grał przyzwoicie w odbiorze.
Niedzielan- moim zdaniem facet powoli wraca do formy. Starał się, biegał, pokazywał do gry. Najbardziej brakuje mu takiego meczowego czucia drużynym zgrania. Ponadto pod koniec pierwszej połowy było widać, że kondycujnie to też jeszcze nie jest to czego się ponim oczekuje. Zwróćiłbym też uwagę na fakt, że bytomskie murowanie bramki, to nie jest styl, który podchodzi Niedzielanowi, on woli mieć trochę miejsca za linią obrony.
Paweł Brożek- przez pierwsze dwadzieścia minut wyglądał na nieco zagubionego, ale z czasem się rozkręcił. Trzeci mecz, trzecia bramka, a co jedna to ładniejsza. Z drugiej strony z Barceloną wolałbym dwie brzydkie zamiast jednej pięknej

.
Łobodziński- jeszcze trochę i trzeba będzie zacząć odszczekiwać to co wielu z nas( w tym ja) mówiło o o tym piłkarzu. Naprawdę się rozkręca, w drugiej połowie wniósł dużo dobrego do gry, prawe skrzydło zaczęło funkcjonować.
Boguski- asystę zaliczył, swoje zrobił. Grą nie powalał, ale było po nim widać, że nie ma siły na taką "wszędobylskość" do jakiej nas przyzwyczaił.
Jirsak- kolejny mecz, w którym Czech był średnio widoczny. Nie grał źle, nie grał też specjalnie dobrze, ale dał drużynie na pewno więcej niż Małecki.
W sumie to wygraliśmy ten mecz na stojąco. Rywal jest chyba najsłabszym kadrowo zespołem w lidze, ale skutecznie murował bramkę, a nasi nie mieli sił żeby przyspieszyć grę. 1-0 może nie zachwyca, ale przynajmniej są trzy punkty.