Tusk jest zdrowy, w końcu trzeba mieć odpowiednio dużo energii na budowanie swojego wizerunku i wchodzenie w dupe Anieli Merkelowej.
Komisja europejska tym czasem wpadła na pomysł, aby firmy prowadzone przez kobiety były dotowane przez 5 lat z funduszy bodajże unijnych.
I teraz kilka pytań
- skąd komisja weźmie kase na te dotacje

czy aby nie z podatków, jakie również zapłaci firma prowadzona przez dotowane kobiety

- czy nie jest to dyskryminacja

, skoro w UE panuje przekonanie, że kobiety są równe facetom i na odwrót(równość jest relacją symetryczną) to czy nie jest to dyskryminacja mężczyzn po pierwsze, a po drugie czy nie jest to dowód na to, że jednak kobiety(przynajmniej w przekonaniu komisji jewropejskiej) nie są tak samo zaradne w biznesie jak faceci i trzeba im pomóc to czy nie zaprzecza to głoszonej wszem i wobec równości płci
a ponad to
Cytat:
Ostatnio Eurokołchoz ogłosił, że będzie dofinansowywał firmy zakładane przez kobiety. Dlaczego akurat przez kobiety? Dlatego, że współczesne komuchy, od których z pogardą odwrócili się pracownicy najemni, czyli dotychczasowy proletariat, poszukują na gwałt proletariatu zastępczego i ich argusowe oko padło na kobiety. Kobieta kobietą przestać być nie może, więc trzeba jej tylko wmówić, że jest oprymowana przez „męskie szowinistyczne świnie”, od których mogą wyzwolić ją urzędnicy komunistycznego państwa. Stąd ten radosny przywilej, który jednak – jak zresztą wszystkie komunistyczne prezenty - zaprawiony jest silną trucizną.
Dofinansowanie firm zakładanych przez kobiety odbywać się będzie w formie dofinansowania kosztów opieki nad dziećmi. No dobrze, ale skąd Eurokołchoz weźmie pieniądze na to dofinansowanie? Odpowiedź jest tylko jedna; musi nałożyć i na kobiety i na mężczyzn dodatkowy podatek i ściągnięte w ten sposób pieniądze przeznaczy na dofinansowanie. Innymi słowy – koszty opieki nad dziećmi oraz wynagrodzenie swoich biurokratycznych „dobroczyńców”, będzie musiała sfinansować sobie obdarzona tym wątpliwym przywilejem kobieta oraz jej mąż. Będą zatem musieli więcej pracować tylko po to, by opiekę nad własnymi dziećmi powierzyć jakiejś obcej osobie, być może nawet przymusowo wyznaczonej przez władze Eurokołchozu, bo jeśli tylko może stać się coś złego, to na pewno się stanie. W ten właśnie sposób komuniści systematycznie i planowo prowadzą swoją walkę z rodziną, jako jednym z ważnych elementów porządku spontanicznego, którego nienawidzą ponad wszystko, podobnie jak innych dzieł Boskich.
|