Nie wiem o co Wam chodzi z tym Valdesem. Przydarzyło mu się kilka baboli w sezonie, ale pamiętam mecze jak ratował d**y pogrążonym w kryzysie piłkarzom Barcelony. Barca pozbyła się Deco, Ronaldinho, Eto'o jest na wylocie i... zaczęła grać w piłkę! Teraz centralnymi postaciami byli pozostawieni dotychczas w cieniu Xavi, Iniesta i Henry. Do tego Messi i zasuwająca aż miło drużynka bez rozkapryszonych gwiazd oznacza dla nas kłopoty... Ja uważam, ze mecz z Beitarem był najlepszym w karierze niektórych piłkarzy i ternera Skorży, ale to nie oznacza, ze kazdy mecz w sezonie uda się zagrać na tak świetnym poziomie... A nie wiem czy nawet tak wysoki poziom wystarczyłby na Barcelonę u siebie.... Żeby obrazowo powiedzieć przed jak trudnym zadaniem stoimy, to może napisze tak: Przed Beitarem czułem jakbyśmy szli w górach na Giewont w ładną pogodę, w górskich butach. Przy Barcelonie czuję jakbyśmy szli na Rysy w zimie w trampkach... a może to był Mont Blanc...

Całym sercem jestem z Białą Gwiazdą, ale mecz z Beitarem obudził nadzieje, które nie mogą się spełnić. Uważam dodatkowo, że w razie stykowego wyniku, sędzia będzie gwizdać pod Barcelonę, co jest jednocześnie naturalne i smutne. Liga Mistrzów bez Barcelony jest po prostu mniej atrakcyjnym produktem, jest mniej warta. Jestem kibicem wątpiącym i wiele bym dał, abym mógł publicznie odszczekać na jednej nodze pod stołem ten post. Nie chciałbym jednak, aby wątpili piłkarze Wisły. Chciałbym aby podeszli z szacunkiem ale bez respektu do Barcelony. Rewanż z Beitarem pokazał jak potężną bronią jest agresywny pressing, zaangażowanie i pasja. Mecz ten pokazał też, że kibicowsko jesteśmy w Europejskiej czołówce, co dodatkowo pomogło naszym chłopakom. Wierzę, że przeciwko Barcelonie wyjdzie 11 gladiatorów, którzy zrobią wszystko wbrew temu, ze się nie da, aby awansować dalej i że będą w to wierzyć pomimo, iż niewierne Tomasze takie jak ja w to wątpią.