faktem jest, że jak się czyta lechickie czy legijne strony to dużo dystansu i samozaparcia trzeba, by im nie życzyć tego samego co oni nam

.
My często (czasami za często

) z elegancją-Francją do nich a oni z pałą, lub przynajmniej szpileczką a la Kijek.
Zachodzę w głowę, czemu nas nie kochają a przecież powinni
Z drugiej strony mistrz (obojętne kto by nim nie był, głęboko wierzę w Wisełkę) ma wartość, gdy się mocnych przeciwników wyprzedzi.
Wśród liliputów karzeł olbrzymem, ale dalej kurdupel.