rafalek napisał(a):

Niby ryb tam prawie nie ma, ale jak się siedzi i po drugiej stronie wyskakuje z wody taki ok. 70 cm leszcz czy cos takiego(z daleka nie poznałem) to czlowieka moze szlag trafic. Śmiejemy się z tatą, że one wiedzą, że my tam siedzimy i robią wszystko, zeby nas wnerwić.
A co do łowienia na Wiśle - jednak trochę się boję łowić bez karty. W wołowicach właścicielem tego zalewu jest moj sąsiad, więc nie ma problemu. A niech nie daj boze jakas kontrola przyjdzie i bedziemy udupieni. Więc wolę albo wyrobić sobie kartę wędkarską, albo po prostu bawić się w "łowienie" polegające na siedzeniu na świeżym powietrzu i patrzenia się w spławik i skakaniu ciśnienia, gdy splawik się ruszy.
|
chlopie to nie krakow,
do takiej dziury nikomu sie przyjezdzac nie chce ,
a jak ktos ci powie ze byl w tych okolicach kontrolowanych to powiedz ze ty za to widziales ufo drogi kądziku
ponawiam pytanie do skowrona czy aby napewno zadnych gosciu problemow nie robbi?
nie ma to jak grunt zimne piwko albo wodeczka i oczekiwanie na dziwiek sygnalizatora
