Sambo,
Nie chodzi tylko o to, że wiele decyzji RN i Cupiała w minionych 10 latach było złych – ale o to, że mimo to ciągle są powielane i nadal obowiązuje ta sama, zła strategia zarządzania klubem. Tacy jak Ty, takimi słowami jak powyżej nie tylko nie pozwalacie na jej korektę, ale jeszcze utwierdzacie od lat Cupiała w jego błędach. Już wiele razy przerabialiśmy, dokąd prowadzi Wisłę kierowanie się tylko doraźnym ekonomicznym bilansem, bez inwestowania jakichkolwiek pieniędzy np.: w boiska treningowe, scouting i „sprawdzonych” zawodników. Klub piłkarski to nie jest zwykła firma i nie kieruje się nią tylko wedle standardowych strategii stosowanych w innych firmach, np.: sektora finansowego.
Owszem, z punktu widzenia Cupiała liczy się to co Cupiałowi przyniesie korzyść. Ale chodzi o to, że korzyści nie przyniesie mu słaba, nie zarabiająca żadnych pieniędzy Wisła, wiecznie zadłużona, przegrywająca i bez perspektyw. Czyli źle zarządzana.
A propo tego co piszesz, przypomniał mi się jeszcze wywiad słynnego Guya Rouxa, który powiedział kiedyś, cytuję:
„Długie lata mojej obecności w świecie piłki nożnej nauczyło mnie wielu rzeczy, między innymi tej, że klub piłkarski nie jest zwykłą, typową firmą. I nie zarządza się nim tak jak zwykłą firmą. Sport rządzi się innymi prawami niż ekonomia i jeśli ktoś nie będzie o tym pamiętał, podejmując różne decyzje bez uwzględniania jego własnej specyfiki oraz potrzeby dużej dozy niezbędnej cierpliwości - przegra. Piłką nożną rządzą określone prawa, charakterystyczne tylko dla niej. Myśląc o jakichkolwiek sukcesach, trzeba je dobrze poznać, zrozumieć i grac wedle reguł, które wyznaczają, często niepojętych dla zwykłych ekonomistów czy kibiców. Nie ma dróg na skróty, pozbawionych inwestycji w trwałe struktury klubu takie jak baza, klasowi zawodnicy, sprawny system szkolenia i wiele innych. Liczenie na krótkotrwałe szczęście i minimalizacja ryzyka to złudna pułapka, która w długofalowej perspektywie zawsze obróci się przeciwko każdemu klubowi. "
Pablo84 napisał(a):

Oświeć mnie, bo nie przypominam sobie osłabień centralnie przed rewanżem w Atenach ( u siebie jak wiadomo wygraliśmy 3:1).Wydawało mi się, żę w Atenach zawiódł Engel&Piłkarze, ale głowne sędzia, który nas przekręcił na 3 min przed końcem.Porażka z Vitorią była konsekwencją porażki w Atenach.
Z Valerangą też Cupiał zjebał?Kogo on znów tam wywalił przed pojedynkiem z 13 drużyną ligi norweskiej?
Winni porażki z Valerangą są tylko i wyłącznie piłkarze wraz z Kasperczakiem i jego strategią.
|
No i widzisz, jak to z Tobą jest? Skoro nawet nie pamiętasz tak prostych i niedawnych błędów Cupiała, jak możesz wyciągać z przeszłości jakieś konstruktywne wnioski?
1. Bezpośrednio przed meczami z PAO odeszedł Żurawski. Wcześniej także Szymkowiak, Gorawski. W ich miejsce nie przyszedł nikt wartościowy na te pozycje. Wystarczyło, że wypadł jeszcze tylko rewelacyjny Błaszczykowski (kontuzja) i wystarczyło tylko na jedno zwycięstwo. Polityka taka jak dzisiaj „brak wzmocnień” na kluczowe pozycje (Engel chciał jeszcze np.: Sauso, Gladsona) podłożyła grunt pod tragedię w Atenach.
2. Porażka z Vitorią była konsekwencja tej samej polityki i sprzedania jeszcze dwóch kluczowych zawodników: Frankowskiego i Uche. Latem 2005 roku drużyna Wisły została całkowicie rozbita.
3. Przed Valenrengą i Anderlechtem Cupiał sprzedał Kosowskiego, pozwolił odejść Kuźbie i nie wydał żadnych pieniędzy na uzupełnienie luki po strajkującym Uche. Wprowadził dogmat „tylko darmowe transfery” (oficjalnie mówił o tym Kapka i Kasperczak), który skutkowal np.: zastąpienie Kosowskiego Brasilią. Nie zgodził się też na żadne wzmocnienia po kontuzjach Głowackiego i Cantoro. Z drużyny, która jeszcze rok wcześniej pięknie walczyła z Parmą i Schalke, nie zostąło prawie nic, tylko "niedobitki". Zarządzanie klubem pięknie ją rozpieprzyło. Nic dziwnego, że przyszedł kryzys, który kosztował nas odpadnięcie z Valeregną i utratę szans na rozstawienie w III rundzie kw. LM.
To, jakimi piłkarzami dysponował Kasperczak, Petrescu. Liczka, dysponuje Skorża, itd. , każdy trener Wisły, zawsze zależało do Cupiała. Nie słuchał trenerów, którzy pokazywali na braki w drużynie (szczególnie głośno robił to Petrescu) i kto jest wartościowy, a kto nie, myślał, że jest mądrzejszy od nich, to kończyło się, jak wszyscy doskonale wiemy.