|
Cóż, mecz przegrany więc nie widzę powodu by się cieszyć. Co z tego, że niby nieźle zagraliśmy skoro jest porażka i Beitar jest w rewanżu faworytem.
W tym meczu zaskoczył mnie przede wszystkim sam Beitar. Grał o wiele słabiej niż się podziewałem. Mają dobrych piłkarzy, ale nie mają drużyny. Brakuje im serca do gry, ambicji i zdyscyplinowania. Zaskoczyli mnie ich kibice, mający więcej wspólnego z fanami z Grodziska czy Wronek, niż ze Stambułu czy Aten.
Na ich tle wypadliśmy całkiem przyzwoicie. Ale przy takiej nieskuteczności trudno o dobry wynik. Ten zarzut dotyczy z resztą obu drużyn. Niezależnie kto wyjdzie wygrany z tej rywalizacji, nie wróżę mu sukcesów w następnej fazie, czy nawet w PUEFA.
Skorża ustawił dobrze zespół przed meczem i za to należy go pochwalić. Grając trójką środkowych pomocników powstrzymywaliśmy Beitar i wychodziły nam groźne kontry. Dobre były też stałe fragmenty gry - zarówno w ofensywie (Jirsak ma dobre dośrodkowania), jak i w obronie.
Niestety, trener Beitaru dysponował silną ławką i z czasem dzięki zmiennikom izraelici przechylili szalę meczu na swoją korzyść. Skorżę co prawda usprawiedliwia brak wartościowych zmienników, ale jednak trochę zlekceważył Beitar w drugiej połowie, zmieniając taktykę z 4-5-1 na 4-4-2.
Wprowadzenie Dawidowskiego należy traktować w kategoriach żartu, ale Cupiał ma kiepskie poczucie humoru.
Szanse niby są, ale bez Zieńczuka i braku wartościowych zmienników oceniam je na ok. 30%.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|