Zgadzam się ze Stecem w 100% i jak nigdy rozumiem Ciupiała.
Czy ktoś tłumaczący porażkę brakiem wzmocnień, mógłby mi wyjaśnić jakie transfery byłyby potrzebne aby zmienić mentalność zespołu

Wg mnie tylko takie, które pozwoliły by zastąpić zawodników "skażonych" przyzwyczajeniem do porażek piłkarzami równorzędnymi. Czyli zastąpienie Mauro, Sobola, Baszcza, Zienia, Głowę, Brozia - po prostu trzonu drużyny! Bo co z tego, że na ławce siedzieliby: środkowy obrońca, Garguła i napastnik dorównujący Brożkowi

Skoro po raz kolejny uwielbianemu skądinąd przeze mnie Sobolowi (za czarną robotę na boisku i zachowanie poza nim) nagle w najmniej odpowiednim momencie włącza się diabełek w mózgu podpowiadający najbardziej fatalny w skutkach wybór działania, skoro uwielbiany powszechnie Cantoro "symbol (porażek) Wisły" nagle zapomina, że już więcej nie chce płakać po przegranych i tą przegraną swoją postawą prokuruje, skoro po sezonie życia Zieńczuk po raz kolejny w meczu międzynarodowym widoczny jest przede wszystkim w momencie otrzymywania czerwonej kartki (wybaczcie ale tej asysty powinno nie być).... Ciężko dziś przyczepić się do Brozia, jego postawa była bez zarzutu ale kto zagwarantuje, że w rewanżu nie przestrzeli 4 "setek"

Jasne, że w perspektywie rewanżu, ligi i PP itp długa ławka stanowiłaby pomoc. Jednak wymienieni przeze mnie zawodnicy od lat są gwarantem niezdanych egzaminów w najważniejszych momentach (nie mówię o rogrywkach krajowych).
Tym ludziom potrzebny jest psycholog lub wylotka ze składu a nie alibi w postaci zawodnika, który mógłby ich na boisku zastąpić w przypadku słabszego dnia lub kontuzji. Jest im potrzebna determinacja do walki przez 93 a nie 89 minut, poczucie wstydu gdy drużyna przez nich przegrywa, sztuka wykorzystywania swoich umiejętności w najtrudniejszych meczach i nauczenie się koncentracji przez cały mecz. Również świadomość, że 60 minuta to nie jest czas na "szanowanie piłki" a korzystny rezultat do przerwy ma być pretekstem do dobicia przeciwnika a nie samozadowolenia. Czemu nagle stwarzamy doskonałe sytuacje grając w dziesiątkę i to z "nędznymi" rezerwowymi, czemu w Atenach świetnie graliśmy do przerwy i przez chwilę przy wyniku 2-0 dla Greków

TO NIE JEST TOTALNA KRYTYKA - to stwierdzenie, że w/w piłkarze przez lata podświadomie uczyli się bezkarności porażek, wspierani przez nieadekwatne zarobki, sytuację w polskim futbolu (skoro wzmocniona Legia remisuje u siebie z 11 drużyną Białorusi, skoro Polska nawet przez moment nie daje nadziei na wyjście z grupy na Euro), wybaczającą postawę kibiców i Zarządu. To nie jest tak, że im się nie chce, że fizycznie nie dają z siebie wszystkiego, że tylko kasa się dla nich liczy. Nie oni chcieliby wygrywać, być bohaterami ale bezsiła i zgoda na przegraną tkwi w ich podświadomości a tą wytrenować jest najtrudniej. Paradoksalnie udaje się przezwyciężyć to fatum tylko w przegranych wydawałoby się sytuacjach (rewanż z Iraklisem). Wg mnie pod względem mentalnym należałoby wymienić połowę składu, a na to Ciupał nie chce sobie pozwolić... Przy takim wyniku w Izraelu szansa na awans na Reymonta jak najbardziej istnieje. Warunkiem jest w pełni odpowiedzialna postawa WSZYSTKICH zawodników na boisku w Krakowie przez 95 lub 120 MINUT + ew karne. A egzamin na umiejętność wygrywania zdany zostanie w momencie awansu do fazy grupowej Pucharu UEFA.