|
Bo to Polska właśnie. Jak można osiągać sukcesy, jeżeli wszyscy złożeczą i wyśmiewają? My wszystko przegrywamy jeszcze przed wyjściem na boisko. Dziennikarze zrobili z Beitaru półbogów, a z Wisły ostatnich nieudaczników, a nasi piłkarze, jako że tchórzliwi z natury, na boisko wyszli w ołowianych trzewikach. Przez pierwsze pół godziny w ogóle nie potrafiliśmy złapać rytmu gry, a wymiana kilku podań była problemem. Nie dlatego, że zabrakło umiejętności, tylko dlatego, że wszyscy chcieli się jak najszybciej pozbyć piłki. Dlaczego w sparingu z Liverpoolem ci sami piłkarze spokojnie starali się operować piłką, podejmując ryzyko, grając krótką piłką i unikając długich piłek, Pawełek podawał tylko do obrońców. Dzisiaj Pawełek każdą piłkę bił pod pole karne Beitaru, po co? Zu pełnie zawiódł środek pomocy, który nie pokazywał się do gry, nie chciał brać na siebie ciężaru rozegrania. Z czasem nasi piłkarze przekonali się, że Beitar wcale nie jest straszny i wtedy zaczęliśmy dyktować warunki gry. Jeden błąd natury psychologicznej pogrzebał szanse na dobry wynik. Wybryk Sobolewskiego był kwintesencją mentalności naszych piłkarzy. Bał się, że będzie na niego, jak spudłuje, a karnego przecież będzie strzelał Cleber, to się przewrócił. Potem poszła kontra, piłkarze zaczęli gonić wynik, odsłonęliśmy się za bardzo, zaczęło brakować sił, niereformowalny Cantoro i już przegrywamy, a wtedy nasza gra stała się już zupełnie szarpana, na dodatek brak wartościowych zmienników i mecz przegrany.
Indywidualnie:
Pawełek- na Wisłę jest za słaby, ten mecz dał tego dowód. W pierwszej połowie trzy karygodne błędy z wypluwaniem piłki przed siebie, na szczęście bez konsekwencji. W drugiej połowie kilka niezłych interwencji, chociaż ośmielę się stwierdzić, że inny lepszy bramkarz też by te sytuacje wybronił. Na dodatek błąd przy pierwszej bramce ewidentny, bo strzał był na krótki słupek. Jeżeli przejdziemy Beitar, to niezbędny jest lepszy bramkarz.
Baszczyński- potwiedził to co twiedzę już od jakiegós czasu, o ile jest z niego sporo pożytku w ofensywie, to w defensywie z rundy na rundę jest coraz gorzej. Boję się, że w tym sezonie to może być już nawet za mało na ligę.
Głowacki- solidnie, w sumie żadna z bramek go nie obciąża, podobało mi się jego ofensywne wyjście, w stylu dawnych asów. Mam nadzieję, że nic poważnego mu się nie stało, bo to jeden z naszych najlepszych piłkarzy, co gorsza nie ma ki go zastąpić.
Cleber- potwierdza, to co było widać dwa lata temu w pucharze UEFA. Popełnia niewiele błędów, ale to co w naszej słabej lidze przeciwnik wykorzystuje bardzo rzadko, w Europie nawet drużyny mocno przeciętne wykorzystują bez litości. Dzisiaj nie było źle, Cleber spisał się co najmniej poprawnie, ale Beitar to jednak nie jest rywal z najwyższej półki.
Piotr Brożek- jak zwykle bezbarwny. Indywidualnie zagrał przyzwoicie, ale za to tradycyjnie kiepsko układała mu się współpraca z Cleberem i Zieńczukiem. Muszę przyznać, że najbardziej bałem się właśnie gry Brożka, ale zagrał dosyć solidnie. Cały czas wierzę w niego na tej pozycji.
Boguski- całkiem nieźle, w przodzie zabrakło mu zimnej krwi w kluczowych sytuacjach, ale był bardzo pożyteczny w konstrukcji i destrukcji. Jeden z lepszych Wiślaków.
Sobolewski- z naszych środkowych pomocników był chyba najlepszy. W destrukcji bardzo ważny, w ofensywie też się udzielał. Tylko ta feralna sytucja w polu karnym. Nie miałbym do niego pretensji gdyby spudłował...
Jirsak- jakiś taki mocno stremowany, dużo głupich błędów indywidualnych. Jego postawa w dużym stopniu zależała od gry jego kolegów, nie był w stanie samodzielnie pociągnąć gry naszej drużyny. Mimo to w końcowych minutach jego brak był bardzo widoczny.
Cantoro- fatalny występ. Zawalona bramka na 2-1, w wielu sytuacjach wstrzymywał niepotrzebnie grę. Właściwie nie dał dziś drużynie nic.
Zieńczuk- tradycyjny Zieńczuk, jak strzela bohater, jak nie głupi ch**. Zieńczuk zawsze gra tak samo, tylko czasem są z tego bramki, a czasem nie, takie jego przekleństwo, że jest widoczny tylko jak robi coś dobrze albo źle, jak robi przeciętnie to go nie widać. Nie wiem czy zauważyliście, ale asystował przy bramce. W końcówce oddychał rękawami i odpuszczał krycie. Jak dla mnie mimo wszystko jego nieobecność to osłabienie, bo nie ma go kim zastąpić. A nawet jeśli jest, to zrobi się luka nainnej pozycji i na to miejsce wejdzie ktoś słabszy od Zieńczuka.
Paweł Brożek- bardzo dobry występ, najlepszy zawodnik na boisku, chociaż pierwsze minuty też miał niemrawe.
Łobodziński- w sumie 0,75 akcji. Wiem, że z ławki, wiem że po kontuzji, ale to jednak trochę mało.
Dawidowski i Niedzielan- mogli zamknąć usta niedowiarkom, niestety...
Biorąc pod uwagę, że nasi przespali 30 minut pierwszej połowy, że Beitar niczym nie zachwycił, że Beitar to drużyna domowa i że Wisła to też drużyna domowa, to przed rewanżem jestem umiarkowanym optymistą. Nie oszukujmy się, w grupie UEFA graliśmy z lepszymi drużynami niż Beitar i ten rywal jest jak najbardziej w naszym zasięgu. Jednakże jeśli marzymy o czymkolwiek więcej wzmocnienia są nieodzowne.
EDIT:
Dzisiaj dzięki naszemu rodakowi pojawiło się światełko w tunelu!
Wasilewski ściął w polu karnym kogoś z BATE Borysow i wyleciał z boiska. BATE najpierw wyrównało z karnego, potem wyszło na prowadzenie, a mecz był w Brukseli. Jak awansują do następnej fazy to powinni być rozstawieni.
Ostatnio edytowane przez Uran235 : 30.07.2008 o godz. 23:46.
|