Wisełka nie grała dziś źle. Znowu zastanawia mnie po co nam Dawidowski, skoro chłop wchodzi na boisko na zmiane, a w 85 minucie pływa po boisku, oddycha rękawami czy jak to nazwać. To nie przystoi zawodowemu piłkarzowi, nawet po takich kontuzjach, przecież trochę już gra.
To, co zrobił Zieniu zasmuciło mnie najbardziej, szczególnie w obliczu kontuzji Arka Głowackiego, mogliśmy grać w dziewiątkę do końca tego meczu..
Poza tym, myślę że zawaliła jak zwykle w wypadku występów na arenie międzynarodowej skuteczność, bo akcje jako takie były. Szkoda, ale mam nadzieje że my w Krakowie pomożemy i damy rade Izraelitom, bo na pewno są w naszym zasięgu.
Z Wiślackim pozdrowieniem
