|
Ten Beitar nie taki straszny jak go malują. Tak piłkarsko jak i kibicowsko.
Pod względem dramatyzmu ten mecz przypominał mi rewanż z PAO i mam nadzieję, że mecz w Krakowie będzie wyglądał tak jak pierwsze spotkanie z Grekami. To znaczy, że Wisła będzie skoncentrowana, pełna wiary we własne siły, zdominuje środek pola i pewnie wygra. Wydaje mi się, że nawet w obecnym składzie personalnym taki scenariusz jest możliwy.
Co do dzisiejszego spotkania to mieliśmy zdecydowanie zbyt wiele słabych ogniw by myśleć o zwycięstwie nawet z tak przeciętnym zespołem jak Beitar. Pawełek się spalił, to chyba każdy zauważył. Choć popisał się refleksem i uchronił zespół od wyższej przegranej to jednak nie uspokajał swoimi interwencjami, a wręcz przeciwnie - wprowadzał nerwowość. Z obrony najlepiej wypadł Głowacki i mam nadzieję, że jego kontuzja to nic groźnego. Najsłabszym ogniwem był Baszcz, który sprawił, że zacząłem liczyć na Singlara. W pomocy najlepszy był Sobol, mimo koszmarnie spartolonego sam na sam. Był jak zwykle agresywny i waleczny, pomagał tak w obronie jak i ataku. Cantoro znów udowodnił, że zupełnie nie ma dynamiki, Zieńczuk, że znika w meczach z silniejszymi rywalami, a Jirsak, że nie jest materiałem na rozgrywającego i nie potrafi wziąć na siebie ciężaru gry. Nieźle wypadł Boguski, ale niestety zawodził w decydujących momentach. Paradoksalnie skrzydła w składzie Boguski+Łobodziński mogą się okazać znacznie lepsze i bardziej "przebojowe" niż dzisiejsze ustawienie z Zieńkiem. Łobo chociaż próbował kiwać i dośrodkowywać, czego nijak nie da sie powiedzieć o Marku. Z przodu bardzo dobrze prezentował się Brożek, który potrafił stworzyć sytuację z niczego choć praktycznie grał bez jakiegokolwiek wsparcia tak od skrzydłowych jak i Jirsaka.
Naprawdę wierzę w awans mimo tych wszystkich wad. Choć wiele brakuje Wiśle do perfekcji to Beitar na pewno nie jest znacznie lepszy. Jeśli w rewanżu zagramy z nastawieniem by stłamsić rywala to jak najbardziej może nam się to udać. Jeśli Wisła zagra asekurancko, bez wiary w możliwość odniesienia pewnego zwycięstwa to raczej powtórzy się historia krakowskiego meczu z Anderlechtem.
|