kalashnikov2 napisał(a):

Takie są pobożne życzenia realne jak dojście UPR do władzy.
A realia są takie, że we w miarę rozwinietej gospodarce rynkowej istnieje pewna zależność: im niższa inflacja, tym wyższe bezrobocie. Zachodnie szkoły ekonomiczne dopuszczają pewien poziom inflacji, który pozwoli zniwelować do minimum liczbę osób bez pracy. U nas jest ok 10% bezrobocia ale ono jest strukturalne, tzn. np. z powodu dwóch lewych rąk albo wykształcenia nieadekwatnego do potrzeb rynku. Czyli raczej się nie zmniejszy poniżej tego poziomu ale tylko i wyłącznie.... z powodu 2,5 mln(?) emigracji. Więc Rada Polityki Pieniężnej pozwala sobie na walkę z inflacją, wiedząc że w razie wzrostu liczby osób bez pracy - te najbardziej zdesperowane osoby po prostu wyemigrują. A ci którzy się za granicą nigdzie nie załapią, albo wogóle nie wyjadą - będą w Polsce jeszcze tańszymi wyrobnikami niż są teraz. Bo lepsza będzie kiepsko płatna praca, niż żadna. W tej calej polskiej "walce z inflacja" chodzi tylko o to żeby Polaczkom sie we lbach nie poprzewracalo od dobrobytu. A najzabawniejsze jest to, że to sami Polacy gotują Polakom ten los.
|
Kalashnikov2,dla mnie do wladzy moze dojsc UPR,PPR,LPR,PiS,PO - ktokolwiek... Byleby byl wolny rynek,z minimalnym ograniczeniem i ingerencja panstwa jako takiego (abstrahuje od prawa itd.,itp) Wiesz dlaczego ? Bo to dziala.Dopoki w USA nie wzieli sie za gospodarke rozni przedstawiciele "nowoczesnej mysli ekonomicznej" - dopoty panstwo rozwijalo sie znakomicie,za Reagana, jak pamietasz,niskie byly i inflacja i bezrobocie (gdzies kolo 3%,co z definicji jest mieszanym bezrobociem naturalno-frykcyjnym). Wiec to,co prawia zachodnie szkoly,to po prostu oczywista oczywistosc,a nie zadne odkrycie,majace na celu zmniejszanie bezrobocia (fluktuacje cen to rowniez naturalny proces,powstajacy w wyniku chocby konkurencji modernizacyjnej).Jesli chodzi o tzw. bezrobocie strukturalne,to wiemy z czego ono wynika (choc wg mnie konsekwentnie maleje),natomiast znowuz szybsze jego zlikwidowanie wiazaloby sie z liberalizacja rynku - a po co na terenach rolniczych na ten przyklad cokolwiek rozwijac, skoro mamy doplaty z Unii

Natomiast co do walki z inflacja poprzez podwyzszanie stop procentowych - tu sie nie zgodze z Toba zupelnie. Jeszcze raz powtarzam - to nie bank powinien tworzyc miejsca pracy ! Mowy nie ma,zebym zgodzil sie z takimi teoriami,jakoby to wysokie stopy procentowe demolowaly rynek pracy - demoluje go wlasnie wiele innych czynnikow,poprzez zbyt wysokie obciazenia podatkowe obywateli,az do skrajnie nieraz idiotycznych i niezyciowych przepisow. Przypomne Ci tylko, ze kiedy mielismy wzgledna wolnosc gospodarcza i nieco mniejsze obciazenia podatkowe (co moge udowodnic...),tzn. w pierwszej polowie lat 90-tych,Polska rozwijala sie w tempie bodaj 7% rocznie,bez pomocy Unii,a nawet z podkladaniem przezen nogi... Bezrobocie rowniez bylo wtedy mniejsze - nie chce akcentowac,ze problemu nie byloby (bo to,co napisales o bezrobociu strukturalnym,wtedy bylo powaznym problemem,dzis troche mniej),ale pozwole sobie przypomniec,jak polscy politycy walczyli z problemami np. w gornictwie... Pamietasz slynne odprawy ?
Bo ja tak - i w tamtej ukladance(NFI,brak uwlaszczenia,"prywatyzacje" itd.,itp) to byl jaskrawy przyklad glupot tego,jak NIE powinno sie postepowac w gospodarce,za co przyplacalismy spowolnieniem na nastepne lata...
Oczywiscie rola Banku Centralnego wg mojej opinii powinna byc nieco zmodyfikowana -ale to temat na inne posiedzenie...

Pozdrawiam