|
Ja się zastanawiam, po co nam kolejny napastnik, skoro obrona, poniekąd najważniejsza, jest dziurawa jak ser szwajcarski.
Skorża upiera się na system z jednym napastnikiem, który w polskich realiach raczej nie wypali. Najlepszą obroną jest atak, a nie zagęszczanie środka pola i liczenie na to, że Paweł Brożek odkryje w sobie atrybuty wysokiego napastnika. Rozumiem, Nei - dobry transfer pod publiczkę, który wprowadzi w euforię kibiców i napędzi stracha lokalnym rywalom. Nikt jednak nie pomyślał, co powiedzą kibice, kiedy rozłoży nam się Głowacki, co jest możliwe, a Cleber będzie pauzował za czerwoną kartkę. Wczorajszy mecz dobitnie nam pokazał, jak słabą i zarazem krótką mamy ławkę rezerwowych.
Wracając do systemu Skorży i wykorzystania Brożka.
Jak Wisła grała, kiedy Adriano, Emile Mpenza, czy Ebbe Sand, schodzili z boiska ze łzami w oczach? Dwóch napastników i odważna gra do przodu. My natomiast chcemy bawić się w kontry, który na 100% nie wyjdą. Pokaz "zagęszczacza" mieliśmy przeciwko Nancy, kiedy to na szpicy stał wielki Radovanovic.
Czy Nei będzie kluczem do otwartego grania w europejskich pucharach, systemem 4-4-2? Jeśli tak, proszę bardzo, bo będą z niego ludzie. Problem tylko w tym, że wzmacniamy formację, która może jeszcze jakoś wytrzymać i stanąć na wysokości zadania. Inaczej jest niestety z obroną, lecz tego problemu się po prostu nie zauważa, lub nie chce się zauważyć.
|