Wakacje są, pracy nie ma, więc tradycyjnie skacze sobie po stronach i rozważam, co by było gdyby...
Jaki jest najprostszy sposób na awans do Ligi Mistrzów? Wydaje się, że jedynym słusznym i logicznym posunięciem ze strony zarządu, byłoby zainwestowanie kolosalnych pieniędzy. No dobrze, ale ile ten biedny Cupiał może dać, nawet jeśli będzie miał przypływ dobrego humoru? 2 miliony euro to max maxów. Jakie to są wzmocnienia w porównaniu do zespołów, z jakimi przyjdzie nam grać? żadne. Znając życie i poziom scoutingu, do Wisły przyszedłby Garguła, Jodłowiec, czy inny Hernani. W zawodnika z Ameryki Południowej nikt nie zainwestuje. Lechowi póki co się opłaciło, ale to już jest inny temat.
Dobra, określani jesteśmy mianem dream teamu ekstraklasy.(ostatnia drużyna Kasperczaka też była tak nazywana

). Przygotowania idą pełną parą i wszyscy czekają na losowanie, które poniekąd zadecyduje o szansach Wisły. Mamy do wyboru Juventus, Liverpool, Arsenal, Barcelone etc. Nasze wzmocnienia wyglądają śmiesznie, jeśli mielibyśmy się mierzyć z tymi potęgami. Zero szans na awans.
Paradoksalnie dużo łatwiejszą drogą do upragnionego awansu, jest nierozstawiona pozycja w drugiej rundzie eliminacji. Do czynienia mamy wówczas z dużo słabszymi zespołami, od których możemy przejąć rozstawienie. Glasgow Rangers, Panathinaikos Ateny (

), Anderlecht Bruksela, Dynamo Kijów. Oczywiście, możemy mieć pecha i trafić na zespół, który jest rozstawiony w drugiej, lecz już w trzeciej nie. Jedynym zespołem nie do przejścia, wydaje się być Fenerbahce Stambuł.
Jeśli stawiamy wszystko na awans do LM, to w naszej sytuacji, najlepszym wyjściem jest nierozstawienie w drugiej rundzie. Słabsi rywale, większą szansą na rozstawienie w kolejnej. Wiąże się z tym oczywiście ryzyko, ale kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa.