Teorie spiskowe możemy odłożyć. To już jest kryzys BMW. Wygląda na to że jest próba zmiany "czegoś" w samochodziku ale nie przynosi ta zmiana polepszenia wyników a wręcz przeciwnie. Na treningach kierowcy teamu wypadają poniżej oczekiwań potem za mało czasu żeby do kwalifikacji coś zmienić no i Nick kończy na drugiej sesji. Przypomina mi się poprzedni sezon - psujący się Robertowy bolid i 7-8 miejsca przez niego zajmowane. Dodajmy sobie jeszcze Hamiltona na PP - kandydata do mistrzowskiego tytułu
Jutro możemy drżeć o punktowane miejsce.. albo świętować zwycięstwo

wszytko absolutnie wszytko jest możliwe;-)
Koniec . Kropeczka.
