|
A może tak zejdziemy z tematu protestu kibiców Legii na ziemię? Przecież wszyscy wiemy, że polskie kluby i polska reprezentacja potrafią się "spiąć" przeciwko silnemu przeciwnikowi (przeważnie gramy nieźle, nawet gdy przegrywamy, to nie dając plamy - i zapomnijmy tu o ostatnich mistrzostwach Europy), natomiast do rangi problemu urasta czasami koncentracja w obliczu przeciwnika z niższej półki. Dla naszego polskiego rozdmuchanego ego kluby z Austrii, Norwegii, Białorusi, Kazachstanu czy innych Gruzji to przez długie lata był przeciwnik niegodzien uwagi. I tu tkwi istota problemu - spinamy się tylko na "markowych" przeciwników, a tych teoretycznie słabszych olewamy. To jest przyczyna porażek - Valerenga czy Dinamo Tibilisi to zespoły, które przyjeżdżając powinny błagać o jak najniższy wymiar kary, a tymczasem oni się stawiają!
|