Pierwsza połowa - słabiutko, brak wartościowych zmienników widać jak na dłoni. Najbardziej boli jak się widzi momentami elementarne braki w wyszkoleniu technicznym - odskakująca piłka, niecelne podania to dla tych chłopów coś normalnego... Dziwi, że w drużynie mistrza Polski spokojnie mieszczą się piłkarze tak mizerni...
Coś tam szarpał Niedzielan, Diaz często szukał zaczepki z Wisniewskim. Pozytywne wrażenie wywarł na mnie Singlar, może dlatego, że pomykał przy siatce za którą stałem
Druga połowa to typowa ligowa Wisła. Sporo biegania, momentami fajnie coś Jirsak rzucił, coś z klepki pokopali... Ale zbyt często próbują "wjechać" z tą piłką do bramki rywala. Brak skuteczności poraża, brakuje armat i to na dzień dzisiejszy jest chyba największym zmartwieniem.