cuul napisał(a):

|
...Nie, nie spodziewałem się. Poprostu mam wyrobione swoje zdanie na temat Wałęsy. Nie czytałem książki, więc nie będę polemizował z jej treścią. Skoro dla Ciebie wszystko po jej przeczytaniu jest tak oczywiste, nie mam zamiaru Cię z tego przekonania wyprowadzać. Dla mnie nic nie jest białe albo czarne. Zawsze są jakieś odcienie szarości. Pozdr
|
Mam wrażenie, że znów próbujesz przyczepić mi łatkę jednostronności i kapusiożerstwa. Mylisz się co do mnie nie jestem jednostronny, co więcej nie oceniam identycznie każdej osoby, która podpisała zobowiązanie do współpracy (tym bardziej, że były takie przypadki, iż po podpisaniu takiegoż zobowiązania osoba taka współpracy tej nie podejmowała).
Staram się przynajmniej być obiektywny, jednak gdy ktoś próbuje mi na siłę zabronić dochodzenia do prawdy i jej poznania, wciskając kity i niszcząc archiwalną dokumentację (jak w przypadku Lecha Wałęsy) to przemawia to zdecydowanie przeciwko tejże osobie.
Zresztą jak różne potrafią być postawy ludzi, którzy poszli na współpracę (vel dali się złamać) najlepiej pokazał film "Trzej kumple" i postacie trzech tw, którzy donosili na Pyjasa. Jakże trzy krańcowo odmienne od siebie postacie:
Dr Reszczyński, który na zadane pytanie przyznał się nie mataczył, nazwał swoje postępowanie po imieniu - pokajał się, w pewnym sensie mi osobiście żal się nawet go zrobiło. Kuzyn Pyjasa - niejaki Wiewióra - który wciąż brnął w bagno fałszu tkwiąc w kłamstwie i zaprzeczając na przedstawiane fakty. I Maleszka, który zdradził najlepszego (chyba) Kumpla i po Jego zamordowaniu, wciąż współpracował z katami, a w latach 90-tych wykorzystując swoje możliwości chronił jak mógł swoją d..ę przed ujawnieniem prawdy.
W moim odczuciu zdecydowanie powinniśmy zmienić bieguny swojego współczucia, w największym stopniu poszkodowanymi nie są ci którzy się złamali i donosili (poszli na współpracę), ale te osoby na które donoszono, które przez tą współpracę swoich "przyjaciół" były szykanowane przez esbecję i komunistyczne władze.
Dlaczego nawet w tej chwili "autorytety", miast biadać i zalamywać ręce nad Wałęsą, nie potrafią pochylić się nad Szyllerem, który został zmuszony do przeprowadzki na drugi koniec Polski, nad Lenarciakiem, którego Rodzina została skreślona z listy oczekujących na mieszkanie, czy nad Kazimierzem Szołochem i innymi osobami na które donosił tw "Bolek"
Poniżej wrzucam link do artykułu z "Tygodnika Powszechnego" n/t jednej z takich bezimiennnych dotąd ofiar, która doczekała się jednak wspomnienia swojego imienia i nazwiska (Jacek Żaba), tylko dlatego, że jeden z Jego esbeckich oprawców dostał się (w demokratycznej już III RP) jako doradca do sejmowej komisji d/s nacisków (paradoks

). W międzyczasie służył w UOP po pozytywnym zweryfikowaniu przez ówczesnego wiceministra MSW Widackiego.
http://tygodnik.onet.pl/30,0,10079,d...y,artykul.html
W tej tragedii tkwi także jeden z wątków tego ciągłego roztkliwiania się nad tajnymi współpracownikami. Otóż, Kazimierz Krauze (w artykule inicjator "terrorystycznego zamachu") po otrzymaniu papierów z IPN dowiedział się kto donosił na niego i na Jacka. Osobą tą okazał się być przewodniczący (już w okresie III RP) "Solidarności" w MPK, co Krause ujawnił podczas zebrania Związku, którego był członkiem. W głosowaniu (o dziwo!!!) człowieka tego pozostawiono na stanowisku, co Krauzego do tego stopnia zbulwersowało, że z "Solidarności" wystąpił.