Wyświetl pojedynczy post
JEDREK76
konserwa
 
 
Od: 06.2004
Skąd: STRUSIA NH

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#927
Stary 14.07.2008, 18:36
cuul napisał(a):Wyświetl post
...@JEDREK76, jedna rzecz nie daje mi spokoju, apropo Bolka. Może mi to rozjaśnisz. W 83 roku, jak Wałęsa miał dostać nobla zostały sfałszowane jego akta, w celu dyskredytacji na forum międzynarodowym, co potem potwierdził również IPN. Po co mieli to robić, skoro był umoczony i mieli na niego niejeden świstek?
Przede wszystkim radziłbym Ci zapoznać się z treścią książki, sądze, że sam sobie wówczas wyrobisz własny osąd na tą sprawę.

Osobiście wg. mnie powodów mogło być kilka. Tak więc jak piszą autorzy książki, współpraca tw. "Bolka" zakończyła się w 1974 r., a został wyrejestrowany w 1976 r., więc jak zresztą w jednym dość istotnym dokumencie Biura Studiów SB MSW napisano, powstała ta jednosta z zamiarem przedłużenia okresu działalności tw. "Bolka" o 10 lat (jak dość logicznie tłumaczą autorzy nie przedłuża się czegoś, co nigdy miejsca nie miało). Takie też dokumenty miały być fałszowane...

Pytasz dlaczego nie wykorzystali oryginalnych dokumentów... w Twoim pytaniu zawiera się błędna teza, otóż oni wykorzystali kserokopie orginalnych donosów, przynajmniej jeżeli chodzi o dokumenty podrzucone Annie Walentynowicz i Markowi Mądrzejewskiemu (o ile dobrze pamiętam, to nie wiemy co jest w posiadaniu Komisji Noblowskiej).

Osobiście widzę co najmniej dwie przyczyny zaniechania dalszych prób dyskredytacji Wałęsy.
Otóż po pierwsze po tym jak jedna z głównych antagonistek Wałęsy - Anna Walentynowicz, nie dała się sprowokować do wystąpienia z podrzuconą Jej dokumentacją przeciwko Wałęsie, zapewne uświadomili sobie , że nikt im wówczas nie uwierzy w jakiekolwiek choćby najbardziej autentyczne i oryginalne dokumenty świadczące przeciwko Wałęsie.
Propaganda komunistyczna na czele z niedorzecznikiem Urbanem, była wówczas już do tego stopnia skompromitowana, że nawet w prognoze pogody podawaną po DTV nikt wówczas wierzyć nie chciał.

Drugą sprawą było uwikłanie Wałęsy i poprzez to możliwość w jakiś sposób oddziaływania na niego.
Dla komunistów (niezależnie od tego czy możliwości takiego odziaływania były faktyczne, czy iluzoryczne) Wałęsa był przywódcą w jakiś sposób przewidywalnym i obliczalnym, natomiast po jego potencjalnym upadku, mogli się obawiać kto przejmie władze nad Związkiem. Nie bez powodu Wałęsa w raportach pomiędzy sierpniem 1980 a grudniem 1981 roku zaliczany był przez esbeków do grona umiarkowanych działaczy, w przeciwieństwie do Gwiazdy, Walentynowicz, Rulewskiego czy z drugiej flanki Michnika i Kuronia.

To tyle tak na szybko. Polecam książkę Cenckiewicza i Gontarczyka, po jej lekturze z pewnością sam będziesz potrafił sobie wyrobić własne zdanie na ten temat.
Ostatnio edytowane przez JEDREK76 : 14.07.2008 o godz. 18:41.