sambo napisał(a):

Prosta kalkulacja
przypuśćmy, że prawdopodobieństwo przejścia Beitaru z obecnym składem wynosi - 2 do 5
przypuśćmy, że, żeby wydać na transfery tyle, żeby prawdopodobieństwo wynosiło powyżej 4 do 5 wynosi np 5 mln euro.
To 5 mln euro żeby było jakkolwiek opłacalne musi zarobić na siebie 8% - czyli inwestycja musi przynieść przynajmniej 400 tys euro.
załóżmy dalej, że np. takie wzmocnienie da nam w III rundzie po przejsciu Beitaru - prawdopodobieństwo gry w LM na poziomie - 2 do 5
Jeśli zdarzy sie tak, że przegramy z Żydami - to jest wtopa - duza częśc z 5 mln euro zostanie wtopiona w błoto.
przypuśćmy, że przejdziemy Żydów ale polegniemy na III rundzie - nie zarobimy 400 tys euro - mało, nawet nam się to nie zwróci, tak żebyśmy wyszli na 0 - - a prawdopodobieństwo przejścia jest - jak założyliśmy 2 do 5.
Policzmy teraz zarobek alternatywny i prawdopodobieństwo alternatywne
Prawdopodobieństwo, że baryłka ropy w okresie o którym mówimy skoczy z 200 euro na 220 euro wynosi 3 do 5
co mamy? Większe prawdopodobieństwo zysku (10%) i mniejsze prawdopodobieństwo wtopy przy zysku - a więc większym niż zakładane przynajmniej 8% w Wiśle.
Tylko totalny ignorant - zainwestowałby w Wisłę
Nie ma darmowych obiadów - zapamiętajcie sobie.
|
z takim rozumowaniem to Polska piłka zawsze będzie w głębokiej dupie. Nie wzmacniamy się, bo nic to nie da. Owszem da i to dużo. Gdyby polski klub wzmacniał się co rok dwoma bardzo porządnymi piłkarzami, to z roku na rok był by silniejszy(oczywiście trzeba uwzględniać to, że jakiś piłkarz zostanie sprzedany). I wiadomo, że nawet te coroczne wzmocnienia nic by nie dały na takie kluby jak Arsenal, Liver czy Real. Ale czy zawsze tylko na takie się trafia? Anderlecht, PAO czy Staeua to kluby do ogrania(przy systematycznym wzmacnianiu zespołu). Chyba łatwiej kompletować zespół przez kilka lat, niż czekać na jeden sezon i na jedno szczęśliwe losowanie? Bo powiedzmy Wisła przejdzie Beitar i trafi w 3 rundzie na zespół Basel lub pokroju takiego klubu. I każdy z Wisły sobie pomyśli-aaa pykniemy ich, bo ograliśmy ich 3-1 w UEFA. Ale powstaje problem, to Basel a tamto Basel to zupełnie inne zespoły (aktualnie to mistrz i zdobywca Pucharu Sz.) Oni się systematycznie wzmacniają i to oni byli by faworytem w meczu z Wisłą. I w tym momencie Wisła zacznie się wzmacniać? I tu powstaje masa problemów. Trudno jest wydać spora kasę w jednym oknie na wzmocnienia(łatwiej robić to systematycznie co rok po 1 lub 2) zespołu 4-5 zawodnikami. Do tego dochodzi kwestia zgrania. I tu Basel ma wielką przewagę. To założenie teoretyczne ale możliwe w realiach.
Szkoda że w innych krajach jest dużo takich ignorantów, którzy inwestują dużą kasę w kluby, tylko nie u nas
PS dotyczy to zarówno i Wisły i Legii i Lecha i .......