Wyświetl pojedynczy post
Wilku
lupus albus
 
 
Od: 09.2003

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#893
Stary 14.07.2008, 10:04
kalashnikov2 napisał(a):Wyświetl post
Wczoraj Kozłowski ogłosił, że Geremek był znienawidzony za to że był Żydem. Ale przecież taki Wildstein też jest Żydem i go prawie wszyscy prawicowcy lubią. A więc tu chodzi o coś innego, niż żydowskie pochodzenie. Gdy się poszpera po forach to zamiast antysemickich - widać te które krytykuja jego działalność. A to chyba nie to samo co antysemityzm. Dziś do pieca dołożył Niesiołowski.
Krzysio Kozłowski? - ten za którego fajczono teczki az "miło"? Ten miłujący wszystkich czerwonych sukinsynów?

Co do Wildsteina z nim jest taki sam problem jak np. z Kwasniewskim - ojciec Żyd, matka Polka co z naszego punktu widzenia (po ojcowstwie) zalicza ich do tego narodu, natomiast z żydowskiego już nie bo tam liczy się matka (choć na angielskiej Wikipededii gdzie jest lista znaczaczych osób o takim pochodzeniu Wildstein akurat widniał) . Ot taki paradoks. Z Geremkiem takich dylematów nie ma.

I oczywiście że chodzi o cos innego - ale najłatwiej przywalic pałą antysemityzmu, swoją drogą 1q2 także użył tego "argumentu" (i innych ze stajni Michnika). Z drugiej strony użycie akurat tego, pokazuje że Krzysio wiele na obronę nie ma.

Cytat:
A więc apel do wszystkch - do dnia pogrzebu stańmy się kundlami politycznymi i taktycznie zamilknijmy.
W końcu należy dac czas na hagiografie i ustalenie obowiązującego wyznania wiary co do życiorysu, który w mainstreamie będzie trwał aż do momentu gdy np. jakiś "bydlak", "pseudo-historyk" z IPNu cos opublikuje i odezwie się sfora (tym razem ta właściwa), jak przy Kuroniu.

___________________________________


Po raz kolejny brawa dla Ziemkiewicza, ten sie prawdy nie boi:


Cytat:
Zmowa milczenia o rzezi wołyńskiej

Samą nieobecność prezydenta na obchodach 65. rocznicy rzezi wołyńskiej można by jakoś usprawiedliwić. Listu, który wystosował do ich uczestników, już nie.

List ten jest powtórzeniem politycznie poprawnych fałszów, jakimi od kilkunastu lat władze wolnej Polski zbywają pamięć zbrodni, a język, jakim został napisany, przypomina eufemizmy peerelowskiej nowomowy – owe “wypadki poznańskie” czy “tragiczne wydarzenia na Wybrzeżu”.

Ktokolwiek chciałby się dowiedzieć z oficjalnych polskich dokumentów, takich jak wspomniany list czy też rocznicowa uchwała Sejmu sprzed pięciu lat, co właściwie stało się na Wołyniu, nie umiałby tego odgadnąć. Nastąpiła tam jakaś “tragedia”, w której zginęli jacyś Polacy, ale czy było to trzęsienie ziemi, czy powódź? Raczej nie zbrodnia, bo tego słowa nikt nie użył, zresztą wtedy trzeba by wskazać zbrodniarzy.

Gotowość do tuszowania pamięci o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów i milcząca aprobata dla kłamliwych frazesów o “wzajemnych” winach łączą wszystkie rządzące dotąd III RP opcje polityczne. Ale uczestnictwo w tej zmowie prezydenta Lecha Kaczyńskiego oburza podwójnie.


Po pierwsze dlatego, że jest postrzegany jako reprezentant tradycji niepodległościowej i patriotycznej. Po drugie i ważniejsze, dlatego, że unieważnia ono i pozbawia sensu dotychczasowe starania prezydenta oraz PiS o poszanowanie dla prawdy historycznej.

Nie sposób nie zapytać: jeśli w imię pojednania z Ukrainą Polska gotowa jest zapomnieć o okrutnie pomordowanych na Wołyniu, to dlaczego nie chce, jak sugeruje Moskwa, w imię pojednania z Rosją przyjąć jej wersji dotyczącej Katynia? I jak w takim razie możemy oburzać się na żądania szefowej niemieckiego Związku Wypędzonych Eriki Steinbach, jeśli ulegamy oczekiwaniom ukraińskich apologetów UPA?
http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/0...zi-wolynskiej/


_______________________

No nie.. i jak tu sie w jakikolwiek sposób łudzić co do Bercika..

Cytat:
...
Rzecz w tym, że wiele wskazuje na to, iż grozi nam kolejna zmiana frontu przez prezydenta. Skoro już raz Lech Kaczyński powiedział jasno, że ratyfikacja traktatu nie ma sensu, skoro odrzuciła go Irlandia, powinien się tego trzymać z żelazną konsekwencją. Tymczasem ze strony rządu zaczynają płynąć sygnały o powiązaniu kwestii decyzji w sprawie pomocy dla polskich stoczni ze sprawą ratyfikacji traktatu i aluzje, że to powiązanie rozumie prezydent. Pałac w tej kwestii znacząco milczy, prezydent pojechał z wizytą do Francji, a jego kolejne wypowiedzi wskazują na zmiękczanie stanowiska. Co więcej, wedle mojej wiedzy, istnieje plan, aby Lech Kaczyński wspólnie z Valdasem Adamkusem wybrał się do Irlandii z misją przekonywania Dublina do przyjęcia traktatu w jakiś sposób. Czyli zapewne przez kolejne referendum. Czyli do zastosowania metody wmuszania obywatelom na siłę tego, na przyjęcie czego nie mają ochoty i co już raz wyraźnie powiedzieli.

Jeśli istnieje dil Pałacu Prezydenckiego i Kancelarii Premiera w sprawie stoczni, to jest to dil fatalny. Te dwie sprawy należą bowiem do całkiem innych porządków. Na jednej szali mamy krótkoterminowy problem taktyczny, pozwalający ugrać na szybko parę punktów, czyli los trzech zakładów pracy i paru tysięcy robotników. Sprawa ważna, ale w lokalnej skali. Na drugiej szali leży strategia całej Unii w podejściu do jej własnych obywateli, sprawa wywierania nacisku przez wielkich na małych, sprawa europejskiej solidarności w sensie równego traktowania każdego państwa. To są rzeczy absolutnie niewspółmierne. Druga szala ogromnie przeważa. Mam wątpliwości, czy prezydent to rozumie i w którą stronę steruje jego, dość chaotyczne, otoczenie.

Jeżeli Lech Kaczyński zacznie naciskać na Irlandię po to, żeby wykaraskać się z nagle niekomfortowej sytuacji, w jaką sam się wpakował, wydawałoby się, że świadomie i powziąwszy poważny, strategiczny zamiar - będzie to porażająca i dyskwalifikująca niekonsekwencja. Jeśli odda ratyfikację za stocznie (co jest tym prawdopodobniejsze, że sprawa trafi do Rady Unii Europejskiej, a więc na szczebel międzyrządowy; Komisja kierowałaby się w mniejszym stopniu względami czysto politycznymi, a więc dil byłby trudniejszy) lub nawet za ustawę kompetencyjną - z poziomu uzasadnień strategicznych zejdzie na poziom lokalnych politycznych gierek.

Chciałbym się mylić. Chciałbym, żeby Lechowi Kaczyńskiemu starczyło konsekwencji. Ale coraz trudniej mi wierzyć, że z tej mąki będzie jakiś chleb, choćby z zakalcem.
Dochodzi do tego że już nawet zwolennicy Jewropy sensownie krytykują Bercika, i uważają że nie powinien podpisać...

http://lukaszwarzecha.salon24.pl/83849,index.html
Ostatnio edytowane przez Wilku : 14.07.2008 o godz. 10:29.

Tristan, Scytowie, Niniwa 2, Prawicowe czytanki, St. Michalkiewicz, NSZ, Keine Grenzen
Lew Dawidowicz Bronstein vel Trocki: ''Należy wysunąć hasło rewolucyjnego unicestwienia państwa narodowego. Domowi wariatów kapitalistycznej Europy, trzeba przeciwstawić program Socjalistycznych Stanów Zjednoczonych Europy, jako etap na drodze do Zjednoczonych Stanów całego świata''.