|
Tak, pokażmy Wisłe, jako tchórzy, co się boją grać na stadionie rywala. " Synku, Wisła była lepsza, ale tamci kibice byli be i naszych rozpraszali"
Wygrywamy ligę w cuglach. Podobnym składem przystępujemy do eliminacji Ligi Mistrzów i trzęsiemy gaciami przez zespołem z arcypotężnego Izraela. Nie bądźcie śmieszni. Co oni pokazali na arenie międzynarodowej? Kiedy ich reprezentacja zakwalifikowała się do poważniejszych rozgrywek? Proszę Was. Litości!
Wielokrotnie byliśmy świadkami sytuacji, która dobitnie potwierdzała przysłowie, "Pieniądze nie grają". To nie jest znowu Szachtar. Nie wydają dziesiątek milionów dolarów na przyszłych reprezentantów Brazylii, a'la Elano, czy Ilsinho. Oni mają jakiegoś Ghańczyka, a my mamy Pawła Brożka. Nie ma się czego wstydzić.
Cholera jasna. Skąd się wział ten kompleks niższości. Jeśli będziemy tak bojaźliwie podchodzić do każdego meczu, to nic nigdy nie osiągnięmy. Przypomnijcie sobie Schalke i Parmę. Jak to wtedy wyglądało. Budżety dużo, ale to dużo większe od jakiegoś śmiesznego Beitara, a jednak nam się udało. To samo było, kiedy Wisła, z przysłowiowymi jajami wyszła przeciwko Realowi Saragossie. Zapomnieliście już, jak zacięta walka towarzyszyła meczom przeciowko Interowi Mediolan?
I nie siejcie fermentu o słabości ligi itp. Oczywiście, nie jest mocna, ale jak ma się do Izraela? Bez jaj, nie jest znowu tak źle.
Trzeba wziąć się w garść. Porządnie się przygotować do meczu i spróbować skopać tyłki Żydom.
|