Sportowo nie trafiliśmy zbyt dobrze. Bourges, Salamanca, Besiktas to ekipy, z którymi Wisła napewno będzie w stanie nawiązać równorzędną walkę, ale w żadnym z tych spotkań nie będzie faworytem. Mizo pozostaje w tej grupie kopciuszkiem i myślę, że nasze koszykarki powinny sobie poradzić z tym zespołem. Zagadką pozostaje klub z Orenburga. Niby debiutuje on w eurolidze kobiet, ale jak wiadomo rosyjskie drużyny potrafią sporo namieszać w tych rozgrywkach i również może być to nieprzyjemny rywal.
Kibicowsko grupa jest wręcz wymarzona. Zapewne poza wyjazdem do Peczu na meczach poza Krakowem będzie obecna skromna delegacja fanów Wisły, ale to tylko efekt małego zainteresowania sekcją koszykówki kobiet w szeregach Armii Białej Gwiazdy. Zapewne gdyby w tych miejscach grali piłkarze, osób pojechałoby kilkakrotnie więcej, bo wyjazdy nie są bardzo dalekie, a przy tym dojazd do tych miejscowości nie stanowi żadnego problemu.
Wyjątkiem pozostaje tu Orenburg, to miasto leży przy granicy Rosji z Kazachstanem, ale jeszcze przed Uralem
