Wyświetl pojedynczy post
Wilku
lupus albus
 
 
Od: 09.2003

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#655
Stary 10.07.2008, 18:09
1q2 napisał(a):Wyświetl post
hehe to trzeba bylo tak od razu ze to on
A rozumiem.. fakty podane nie przez Gaz nie mają wartości - tak?

FAKTY - obal choć jeden fakt, z tego wpisu.

Cytat:
-Okragly stol - kwestia do dyskusji ,czy trzeba bylo inaczej, jak itp.
Tu nie ma o czym dyskutować - nie trzeba było lub ew. jak w wersji JarKacza - "dogadać" się a jak się bedzie miało władze - złamac porozumienia i dac im kopa.

Cytat:
-Podzial - komuchy i ci z OS vs reszta co sie nie zalapala -to juz jest nadinterpretacja.
Jak dla mnie to byly 3 bloki z ktorych nigdy zaden z zadnym nie mogl sie dogadac(oprocz krotkiego epizodu z Olszewskim) ,choc faktem jest ze calemu pokoleniu 'Mazowieckiego' zawsze bylo blizej do lewicy niz PC-UPR-KPN -prawicy ale tu bym sie nie doszukiwal jakis wielkich spiskow ,bo tak czasami jest po prostu ze wspolna przeszlosc w polaczeniu z calkiem innym swiatopogladem nie wystarcza.
Ho ho - a gdzie ona?

Czy jakaś partia która nie ma korzenia w Solidarności (i to tej czesci co była u OS) lub PZPRz była samodzielną siła zdolna o czymś decydować?

Istaniły przez chwilę trzy takie KPN (powiedzmy), UPR, LPR - ale nigdy takiego statusu nie osiągnały za to zawsze było nawalanie w nie.

Cytat:
-Upadek Rzadu Olszewskiego - z checia bym poczytal o tym , bo choc takze niestety od malego gzuba, polityka zawsze byla moim hobby(substytut tarzania sie w gownie hehe)i generalnie sam wszystkiego doswiadczylem, choc oczywiscie jako 12-13 latek wiele z tego nie rozumiealem, to o tym nie slyszalem.
Masz tu relacje Pruchno-Wróblewskiego(UPR), wkleję ją jeszcze raz:

Cytat:
KTO I KIEDY PODJĄŁ DECYZJĘ?


Tego historycznego dnia, kilka minut po godzinie ósmej, jako poseł 1. kadencji pojawiłem się w głównym holu Sejmu, by przed dziewiątą wejść do sali posiedzeń plenarnych, gdzie punktualnie o 9.00 miał wejść na mównicę prezydent Izraela, i wygłosić przemówienie.

Posłów poproszono, by się nie spóźniali. Tego dnia nie jadłem śniadania w domu i postanowiłem wyjątkowo zjeść je w restauracji starego Domu Poselskiego, ale w drodze natknąłem się na panią Janinę Paradowską, dziennikarkę i publicystkę tygodnika „Polityka”. Ukłoniłem się i miałem zamiar iść dalej, gdy rzeczona zagadnęła mnie. Przystanąłem zaintrygowany i wtedy pani redaktor Paradowska poinformowała mnie, że minionej nocy [z 27 na 28 maja 1992 r.], około godziny 2.00 grupa posłów z Unii Demokratycznej, Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Polskiego Programu Gospodarczego (dawnej Polskiej Partii Przyjaciół Piwa) podjęła decyzję o złożeniu wniosku o wotum nieufności wobec rządu premiera Jana Olszewskiego. Wiadomość poraziła mnie do tego stopnia, że nie zapytałem pani Paradowskiej, skąd powzięła tę wiadomość Nie tylko dlatego, że pora podjęcia decyzji była, przyznacie, dość dziwna, ale i dlatego, że co ona, kobieta młoda, robiła w towarzystwie polityków knujących spisek przeciw niedawno legalnie powołanemu rządowi. Wywiązała się między nami dyskusja, z której pamiętam tylko strzępy, ale tu, co istotne pamiętałam. Otóż pani redaktor zadała mi brzmiące jak wyrzut pytanie: przecież rząd Olszewskiego istnieje zaledwie kilka miesięcy i nic ma żadnego powodu by go zmieniać, nie zdążył przecież jeszcze niczego popsuć, a na zasadnicze zmiany miał za mało czasu. W pełni zgodziłem się z panią redaktor, czas mijał i śniadanie diabli wzięli, ale przecież nie to było ważne. Informacja uzyskana od wieloletniej dziennikarki „Polityki” była ważniejsza od wszystkiego innego, a nawet przez moment nie podejrzewałem, że mogę być nieświadomie sterowany, a informacja może być nieprawdziwa.

Niebawem miałem się przekonać, że informacja jest prawdziwa jak najczystszej wody diament. Ale nic uprzedzajmy zdarzeń. Potoczyły się one szybko niczym w dramacie sensacyjnym, choć dotyczyły losów Państwa, Rządu, Prezydenta oraz wielu posłów, senatorów i ministrów. Ujawniły się nieczyste intencje wielu ludzi...

Biegnąc co sił w stronę sali sejmowej, która już w części była zajęta przez przybyłych posłów, zastanawiałem się co uczynić z posiadaną wiedzą. Nie mogłem nikogo się poradzić, bo jeden z kolegów klubowych nic dojechał z Katowic, a drugiego jeszcze nie było. Zbliżała się godzina 9.00. Za chwilę wszedł prezydent Izraela Chaim Herzog. Mechanicznie podniosłem się i siadłem, potem w czasie przemówienia nawet nie założyłem słuchawek na uszy, a podobno część przemówienia była w języku jidisz. Kiedy o godzinie 9.20 wszedł spóźniony poseł Janusz Korwin-Mikke, wiedziałem już, co zrobimy. Natychmiast po wyjściu zagranicznego gościa trzeba napisać projekt uchwały lustracyjnej i wnieść go do porządku obrad jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu. Nie miałem wątpliwości, że tylko rząd Olszewskiego, a w nim minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz, może tę uchwalę zrealizować (później miałem okazję przekonać się, że pracownicy jego ministerstwa - szczególnie ci Mu przeciwni – szanowali go za konsekwencję w działaniu i sprawność organizacyjną; mogę to potwierdzić bez cienia przesady, a nie jestem nazbyt skłonny do zachwytów wobec polityków.

Natychmiast po zakończeniu przemówienia prezydenta Herzoga, około godziny 9.-40 marszałek Józef Zych ogłosil przerwę do godz. 11.00. Zostaliśmy z JKM sami na sali plenarnej i właśnie tam napisaliśmy projekt uchwały lustracyjnej. Regulamin wymagał by podpisało się pod nią 15 posłów, trzeba więc było odkryć karty. Uzbrojeni w tekst projektu udaliśmy się obaj w kuluary Sejmu, ale gdzie można było spotkać najwięcej posłów jak nie w sali restauracyjnej? Tam się też udałem. Jeszcze przed godziną 11.00 zebrałem 24 podpisy (jako pierwsi udzielili projektowi poparcia posłowie KPN, ale działo się to bez udziału Leszka Moczulskicgo).

Siadłem na chwilkę, szybko podano mi coś do zjedzenia. Do godziny 11. brakowało kilku minut, gdy mój sąsiad przy stoliku, jeden z posłów PPG (właśnie z tej nocnej grupy wnioskodawców zamachu na rząd Olszewskiego) szeptem, prawie na ucho, udzielił mi informacji, że UD, KLD i PPG minionej nocy itd., to, co już znałem. Nie wiedział, że już to wiem i nie wiedział o tym, że na naszym stoliku, odwróconym tekstem do blatu leży w foliowej koszulce kartka z projektem uchwały podpisanym przez 24 posłów.

A więc jednak redaktor Paradowska nie wpuszczała mnie w przysłowiowe maliny, a wniosek o wotum nieufności dla rządu – miał zostać zgłoszony już dzisiaj.

Modliłem się, żeby JKM nie spóźnił się i zdążył zgłosić wniosek o uzupełnienie porządku obrad i po przegłosowaniu uzupełnienia - projekt uchwały lustracyjnej.

Udało się. Opatrzność czuwała. Co się działo później, to już dłuższa historia. Jedno jest pewne: to nie było dzieło przypadku. Tak być musiało.

Dlaczego jednak dopiero niemal po 12 latach od tamtych dramatycznych godzin, dni i nocy, dostrzeżono rolę tajnych współpracowników i służb specjalnych oraz potrzebę zreformowania tych ostatnich, a nawet powołania ich od nowa, czyli zastosowania tzw. opcji zerowej?

Ile zmarnowano czasu, narażając przy okazji Państwo Polskie na ogromne, niepowetowane straty?

Kto za te straty zapłaci?

Warszawa, dnia 25 kwietnia 2004 r.
http://www.abcnet.com.pl/node/3127
__________________________________________________ __


jachting napisał(a):Wyświetl post
Wilku nie podobają mi się twoje moralistyczne zapędy,przesądzający ton i stawianie sie ponad .
Ton przesądzający jest wówczas gdy wiem o czym piszę, jak nie wiem to albo nie pisze albo się pytam i prosze o wyjasnienia. To wy zamiast przyjmować fakty i wyciagać z nich wnioski, szukacie jakiś argumentów ad persona, uciekacie od odpowiedzi ew. wklejacie jakieś wypowiedzi obrazające logike..

A moralizm - cóż ja na to poradze - mam prawo do ocen, i nie zamierzam ich zachowywac tylko dla siebie.

Cytat:
Szczególnie ze nie zgadzam się z większością twoich ocen ,wręcz przyznam się że często trudno zrozumieć mi tok twojego rozumowania .Jak i zapewne nie tylko mi,oczekiwał bym tylko trochę pokory .
Nie wydaje mi sie aby był jakoś zbytnio skomplikowany, i nie zamierzam zawsze za kazdym razem tłumaczyc rzeczy które powinny być oczywiste, a które juz raz tłumaczyłem - nie jestesmy w podstawówce.

Pokora? - w stosunku do kogo i czego?

Jak ktoś łże, chce oszukać albo naruszyć moją wolność zawsze mu się odszczeknę.

Cytat:
Slamsy to też odniesienie do wąskiego światka .
Tiaaa..

Przegiąłeś wówczas i doskonale wiesz o tym.

A szerokości poglądów czy znajomości świata nie mierzy się stosunkiem do zboczeńców i ich zachowań.

Tristan, Scytowie, Niniwa 2, Prawicowe czytanki, St. Michalkiewicz, NSZ, Keine Grenzen
Lew Dawidowicz Bronstein vel Trocki: ''Należy wysunąć hasło rewolucyjnego unicestwienia państwa narodowego. Domowi wariatów kapitalistycznej Europy, trzeba przeciwstawić program Socjalistycznych Stanów Zjednoczonych Europy, jako etap na drodze do Zjednoczonych Stanów całego świata''.