mb_1906 napisał(a):

|
Ja w sumie też. Co nie zmienia faktu, że żaden pracodawca mi nie zapłaci za to ile książek przeczytałem, podobnie jak nie sprawdzi tego czy oglądałem Gladiatora albo czy znam dyskografię Pink Floyd. Dlatego uważam, że z szeroko pojętą kulturą człowiek powinien się zapoznawać na własną rękę, a w szkole powinien nabywać określonych umiejętności (np. posługiwania się językiem obcym).
|
Akurat z jezykiem obcym to jest tak ,ze w szkole to cie moga podciagnac tylko do pewnego poziomu ,ktorego nie przekroczysz dopoki np. nie bedziesz mial mozliwosci ciaglego porozumiewania sie w nim np zagranica.
Dla mnie wiekszym idiotyzmem jest uczenie sie w szkole sredniej jakis logarytmów i obliczanie objetosci ostroslupa(nigdy nie mialem zaciecia do matematyki

)chociaz ponoc takie obliczanie tez tam uruchamia mozg w sensie ze zaczyna myslec logicznie.
Najlepiej by bylo zeby w podstawowoce uczyli ludzi czytac pisac ,dodawac i mnozyc ,a pozniej by sie wybieralo kierunkowo czy sie chce byc "umyslem scislym" czy humanista itd