Wyświetl pojedynczy post
harthausen
Senior Member
 
 
Od: 02.2006
Skąd: Kraków, miło się Gdynię wspomina

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2
Stary 07.07.2008, 05:30
Listkiewicz pozostanie prezesem PZPN?



Michał Listkiewicz, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej już ponad dziewięć lat szefuje polskiej federacji piłkarskiej i nadal nie ma dosyć. Chociaż kilka miesięcy temu zapowiadał, że zwolni stanowisko, teraz zastanawia się nad pozostaniem. - Nikt się mnie z PZPN nie pozbędzie - zapowiada Listkiewicz.

- Usłyszałem zarzuty, że rządzę lekką ręką, że nie potrafię uderzyć pięścią w stół - żali się w "Przeglądzie Sportowym" prezes PZPN Michał Listkiewicz. - Dam sobie radę - deklaruje. - Nikt się mnie z PZPN nie pozbędzie. Podczas wizyty Platiniego wielu delegatów UEFA powiedziało mi, że powinienem na jesieni kandydować na prezesa związku - chwali się Listkiewicz.

- Szef greckiej federacji miał zrezygnować, a mimo fatalnej gry reprezentacji na Euro 2008 będzie prezesem przez następne lata. Dlaczego ja nie miałbym pozostać? - pyta prezes.

Listkiewicz murem za Beenhakkerem

Michał Listkiewicz odnosi się także do ostatniego spotkania związku z trenerem reprezentacji Leo Beenhakkerem i "nagonki" na Holendra. - Pojawiają się odważne próby rozliczenia Leo Beenhakkera - zauważa Listkiewicz. - Nie zaprzeczam, pewna formuła się wyczerpała - dodaje.

- Holender nadal będzie miał silną pozycję, ale musi przystać na warunki - twierdzi "Listek".

Krytykują, a sami nie lepsi

- Jedni asystenci selekcjonera odeszli z własnej woli, innym skończył się kontrakt. Trzeba ich zastąpić. Kim? - pyta Listkiewicz. - Na pewno Polakami. Sztab kadry się zmniejszy, Beenhakker będzie miał jednego stałego asystenta i jednego luźnego współpracownika - deklaruje prezes PZPN.

Michała Listkiewicza denerwują głosy wzywające do rozprawy z Holendrami skupionymi wokół Beenhakkera. - Jestem zdziwiony atakami byłych selekcjonerów. Wójcik mógł sobie wybrać kogo chciał, tak samo Engel i Janas, który korzystał z pomocy syna - wymienia Listkiewicz, dodając także, że Antoni Piechniczek także miał "swoich" współpracowników.


źródło: Przegląd Sportowy



no sam nie wiem dlaczego, ale nie miałem wątpliwości, że tak to się skończy.
Przecież pan Michał taki zasłużony, doświadczony, niezbędny i oddany sprawie.
A inni, niektórzy wsadzają mu szpilki. To nie ludzie, to wilki.
Ostatnio edytowane przez harthausen : 07.07.2008 o godz. 06:13.


Odpowiedz cytując