Wyświetl pojedynczy post
Mareq
Senior Member
 
 
Od: 04.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#520
Stary 05.07.2008, 22:55
Cytat:
jakieś populistyczne brednie nie mające pokrycia w rzeczywistości . Jednym słowem są bardziej odporni na socjotechniczne sztuczki . Kiedyś, na to pytanie podawałeś art. 10 - podstawą ustroju Unii jest demokracja przedstawicielska.

Teraz dodajesz jeszcze jeden argumencik - który demaskuje totalne zakłamanie eurofanatyków.

Zakłamanie pierwsze -

na polityków lud głosuje właśnie w zależnosci od tego jaka jest dzis pogoda. Skoro politycy są wybierani wg klucza pogody -- to ma on taką samą legitymizację do decydowania o pewnych sprawach jak polityk, tym bardziej, że ponoć suwerenem jest naród a nie politycy - tylko eurofanatycy o tym sobie przypominają wtedy kiedy jest iim to wygodne a zapominaja wtedy kiedy trzeba. eurofanatycy to zamordysci i totalitarysci gorsi od Kaczyńskiego normalnie


2. Najbardziej wkurza mnie obłuda w argumentacji , która przedstawiane pojedyńczo może świadczyć na rzecz eurofanatyka ale zebrane do kupy wykluczja sie nawzajem.

Jakoś podstawę demokracj wskazujesz, dlaczego to politycy winni decydować o traktacie też potrafisz wskazać, ale na pytanie dlaczego Niemcy maja 2 trazy wiecej głosów od Polski to juz od razu eurofanatyk powie, że Niemców jest 2 razy więcej....

No więc sie decyduj - albo jest tak, że ludzie maja prawo sie wypowiedzieć - albo zatykasz im ryje i nie wycierasz sobie nimi gęby i ich zwyczjnie pomijasz. Bo to jest tak, jeśli jakisargument sprzyja eurkołchozowi i jest zwiazany z ciemnym ludem to wtedy ciemny lud jak najbardziej sie liczy a troska eurofanatyka o pojedyńczego człowieka kręci łezkę w oku . Gdy zaś ciemny lud idzie w poprzek erukołchozowi - no to wtedy eurofanatycy wskazuja palcem i krzyczą - to jest tylko ciemny lud i pogoda !

Twoja mareq argumentacja ma sens jedynie wtedy - gdy osrodek władzy jest uniezależniony od ludu - gdyby w Polsce rządził monarcha z dziedzcznym tronem - to wtedy jak najbardziej miałbyś prawo do takiej argumentacji. Jednak w naszej rzeczywistości - Twoja argumentacja nie trzyma sie zwyczajnie kupy - jest wybiórcza i depcze ludzki intelekt - na nią może nabrać się tylko frajer zwyczajnie
Po pierwsze dlaczego zarzucasz mi sprzeczność w argumentacji kiedy powołuje się na demokrację przedstawicielską a później na ten argument który przytoczyłeś . Ten argument jedynie umacnia moje przekonania dotyczące popierania racjonalności demokracji przedstawicielskiej .
Czym innym są wybory człowieka który ma być reprezentantem danej grupy ,,ludu" a czym innym wybory dotyczące zaakceptowania umowy międzynarodowej . Ten pierwszy broni się zupełnie innymi prawami niż ten drugi . Ludzie którzy mają być wybrani do parlamentu jako przedstawiciele narodu potrafią się bronić i grać na swoją korzyść takimi sferami w których skomplikowana międzynarodowa umowa prawna obronić się nie ma szans . Skoro ktoś został reprezentantem narodu to zakładam iż w 90 % posiada on cechy wskazujące na odporność na typowe sztuczki socjotechniczne które kierują jego procesem decyzyjnym . Bardziej obawiam się skutków działania pewnych sztuczek gdy głosuje kilkaset tysięcy osób niż gdy głosuje kilkaset .
Jeżeli chodzi o podział głosów w parlamencie europejskim , to jest oczywiste , że jeden człowiek nie może na tej samej płaszczyźnie reprezentować w porównaniu 40 tys maltańczyków i 4 mln niem ców ponieważ cały proces reprezentacyjny i decyzyjny został by obrócony w proch. Musimy zachować na płaszczyźnie demokracji przedstawicielskiej racjonalny rozdział poparcia aby miała ona jakiś sens . Jeżeli przyznamy maltańczykowi i Niemcowi reprezentatywność w skali 1:1 , to zatracimy zupełnie sens parlamentaryzmu , tylko przestawimy się na zgromadzenie ogólne , którego jedynym sensem funkcjonalnym jest bezsens . Proces decyzyjny na płaszczyźnie reprezentantów obywateli UE zostanie zupełnie zahamowany .
Dlaczego Sambo zarzucasz mi sprzeczność argumentacyjną skoro demokracja bezpośrednia i demokracja przedstawicielska , to są dwie różne bajki .

BTW dlaczego niemców z małej litery mi podkreśla a maltańczyków nie ? W tym akurat przypadku Maltańczyk nie ma prawa czuć się gorzej niż obywatel Niemiec

Co do nauki języka polskiego , to i tak wszystko obija się o kadrę . Jeżeli kadra nauczycielska jest słabo wykształcona , to nawet 10000 godzin polskiego nie pomoże . Z drugiej strony wiadomo , że każdy chociażby ,,łyk" języka obcego to szersze perspektywy dostępności rynku pracy w UE .
Ostatnio edytowane przez Mareq : 05.07.2008 o godz. 23:10.