mb_1906 napisał(a):

|
To, że liceum jest inną szkołą niż zawodówka nie oznacza, że powinno uczyć rzeczy nieprzydatnych lub niepraktycznych. Obecnie licea powinny się przede wszystkim skupić na nauczaniu przedmiotów ścisłych i języków obcych. A po co licelistom 5 godzin polskiego tygodniowo? Po co czytanie dużej ilości lektur? Człowiek, który nie przeczytał np. Dziadów przypimina człowieka, który nie obejrzał np. Spider -Mana 3. Stracą na tym tyle, że w towarzystwie znajomych nie będą mogli się wypowiedzieć na temat tych "dzieł", bo nie znają ich treści. Natomiast człowiek, który nie zna języka obcego jest dzisiaj prawie jak bez ręki.
|
Lektury mają pokazywać róznego rodzaju wzorce zachowań. Na przyklad przywiązania do Polski, pozytywistycznej, bezinteresownej pracy u podstaw (coś odwrotnego od wyksztalciuchostwa żyjącego tylko dla siebie). Ważna jest też sztuka wypowiedzi i pisania. Jeśli ktoś nie opanuje dobrze swego ojczystego języka, to nigdy nie będzie płynnie posługiwał się obcym. Pewnego poziomu nie przeskoczy.
Jak Giertych zdejmował Gombrowicza, to w kraju wybuchło wielkie larum. Agora w ramach solidarności z inteligencją dorzucała egzemplarz Ferdydurke do Gazety.
Ciekawe czy teraz będziemy swiadkami podobnie spektakularnego protestu
Ja chodzilem do bardzo przeciętnego liceum które nawet nie było ogólnokształcące. Mimo braku profilów klas - absolwenci zasilali dzienne studia techniczne, prawnicze, filologiczne, medyczne, ekonomiczne, humanistyczne - w mniej więcej jednakowych proporcjach. Wszyscy uczyliśmy się mniej więcej tego samego. Dwa obowiązkowe języki obce nie przeszkadzały w czytaniu naszych lektur, nauce matemtyki i historii. I gdy spotykam znajomych ze szkoły po paru latach to wiem że mam do czynienia z ludźmi o dość szerokich horyzontach. A to była tylko przeciętna szkoła średnia z końca XX stulecia.