K_2 po prostu nie wie za bardzo o czym mówi. Bowiem owszem prawdą jest, że esbecja podrabiała dokumenty mające skompormitować działaczy opozycji, ale nie była to tzw. dokumentacja wewnętrzna służb. Bo i niby po kiego grzyba mieliby podrabiać dokumentację, która w założeniu nigdy nie miała ujrzeć światła dziennego. Poza tym w jaki sposób mogliby podrobić (w latach 80-tych) wpis w księdze ewidencyjnej z 1970 roku, kiedy w tej księdze odnotowywano rejestrację każdego współpracownika w kolejności rejestrowania, ten nr. ewidencyjny był narzucany jeden jedyny raz i "szedł" później za współpracownikiem niezależnie od tego ile i jakie w międzyczasie przyjmował pseudonimy. Więc jak, w grudniu 1970 roku pozostawiono wolną jedną rubryczkę w księdze ewidencyjnej, bo jakiś esbek-wróżbita przewidział, że w latach 80-tych przyda się do "zmajstrowania papierów na Wałęsę"
P.S. Jednak nawet w polskim sądownictwie są osoby rozsądne...
http://fakty.interia.pl/kraj/news/ja...symbol,1137532