|
Senior Member
Offline
|
#329

29.06.2008, 23:27
|
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=429
Cytat:
Sobotnia pielgrzymka do Gdańska na imieniny Lecha Wałęsy była nie tylko wydarzeniem towarzyskim, nie tylko wydarzeniem politycznym, ale również – wydarzeniem religijnym.
Że była wydarzeniem towarzyskim – to rzecz naturalna. Skoro były prezydent zaprasza imieniny, to goście walą drzwiami i oknami. Ale imieniny Lecha Wałęsy, zwłaszcza tegoroczne, miały również charakter testu politycznego, podobnie jak przed laty tak zwana pielgrzymka oficerów do Sulejówka. Tegoroczne imieniny Lecha Wałęsy stały się polityczna demonstracją przeciwko lustracji, przeciwko Instytutowi Pamięci Narodowej i przeciwko swobodzie badań naukowych. Ostentacyjne demonstrowanie solidarności z byłym prezydentem oznaczało bowiem deklarację polityczną – opowiedzenie się za narzuceniem całemu narodowi – na razie krzykiem, ale jeśli będzie trzeba – to być może i siłą – tak zwanej legendy o heroicznych początkach III Rzeczypospolitej, spreparowanej z jednej strony przez generała Czesława Kiszczaka i jego bezpieczniaków, a z drugiej – przez dawnych stalinowców, tworzących tak zwaną „lewicę laicką”.
Dlaczego podtrzymywanie tej legendy, której fragmentem jest również niepokalany życiorys Lecha Wałęsy, jest takie ważne? Bo na niej, jak na fundamencie opiera się nowa hierarchia polityczno-towarzyska, a przede wszystkim – podstawiona rzeczywistość – zupełnie tak samo, jak za komuny, kiedy co innego ludzie widzieli na własne oczy, a co innego pokazywała im telewizja. Ta podstawiona rzeczywistość jest ważnym narzędziem tresury, której celem jest przerobienie nas na tak zwanych „europejczyków”, czyli współczesnych odpowiedników „człowieka sowieckiego”; osobników bez właściwości, przyjmujących do wiadomości wszystko, co akurat naszym okupantom będzie pasowało. Tak zwany „europejczyk” ma ufać temu, co mu pokaże sterowana przez razwiedkę telewizja, a nie temu, co zobaczy poza ekranem.
W tym sensie pielgrzymka do Gdańska na imieniny Lecha Wałęsy była również wydarzeniem religijnym. Nie dlatego, że brały w nim udział osoby duchowne, swoja obecnością żyrując publiczne kłamstwa i oszczerstwa. To oczywiście jest też ważne, bo pokazuje, jak tolerowanie pewnego rodzaju polityki kończy się totalna prostytucją. Ale imieniny Lecha Wałęsy stały się wydarzeniem religijnym przede wszystkim dlatego, że kłamstwo zostało tam podniesione do rangi cnoty. To wykracza poza ramy wydarzenia towarzyskiego, a nawet poza ramy wydarzenia politycznego. To propozycja nowej, europejskiej, irenistycznej religii.
|
Ostatnio edytowane przez kalashnikov2 : 29.06.2008 o godz. 23:29.
|
|