Wyświetl pojedynczy post
Sędzia
Senior Member
 
Od: 11.2002

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#269
Stary 27.06.2008, 20:28
K_2 napisał(a):Wyświetl post
Nie rozumiem składniowo tych zdan
Skoro fabrykowali na niego dokumenty w 80 aby go skompromitowac , to czemu nie wyjeli rzekomych orginalow z lat 70 i go nie uj*bali ?
A po co mieli go ujebać?


Skoro pisali sobie w raportach, że na zjeździe Solidarności TW robili wszystko, by Wałęsa został szefem.

"Kontakt operacyjny „Delegat” w 1981 r. nie tylko miał za zadanie doprowadzić do wyboru Lecha Wałęsy na przewodniczącego Solidarności, ale także wpłynąć, na cały skład Komisji Krajowej. Operację nadzorował gen. Władysław Ciastoń. W trakcie operacji „Delegat” wielokrotnie spotykał się z kluczowymi działaczami związku, przekazując im spreparowane przez SB informacje, które miały zniechęcić ich i współpracujących z nimi związkowców do głosowania na ludzi, których bezpieka uważała za niebezpiecznych – do takiego dokumentu dotarli dziennikarze Życia Warszawy. „Delegat” rekomendował jednocześnie delegatom na zjazd kandydatury tajnych współpracowników. Z dokumentów, które znajdują się w Instytucie Pamięci Narodowej, wynika, że dyrektor Departamentu III „A” MSW gen. Władysław Ciastoń oceniał po zjeździe, że dzięki operacji, w której wykorzystano „Delegata”, skład Komisji Krajowej, a zwłaszcza jej prezydium, „stwarza szansę dla kierunku umiarkowanego”.

http://foxx-news.blogspot.com/2008/0...o-inaczej.html



Albo to, co jest w linku poniżej.


http://www.eczas.net/?p=44

„Nie zarzuci mi pan nic, że w Gdańsku miał pan jednego człowieka, który wam się mógł nie podobać. Wyczyściłem. Nie zarzuci mi pan, że tam, gdzie miałem wpływ, to znaczy w prezydium K. K. [Komisja Krajowa NSSZ „S”– przyp. red.], które dobierałem, dobrałem jednego człowieka, który wam nie odpowiadał. Pytałem nawet. Myśli pan, że odsunięcie Onyszkiewicza, Modzelewskiego czy Gwiazdy to była łatwa sprawa? Poradziłem sobie jednak. A że nie mogłem załatwić pozostałych, bo nie zrobię wyborów w Warszawie, niech to robi ktoś inny. To był demokratyczny związek, więc nie mogłem. Jednocześnie wiedziałem, że jest bardzo leciutko, ledwie siedzi Rulewski, Jurczyk, Kopaczewski i wielu innych [osoby wymieniane przez Wałęsę to w większości opozycyjni „jastrzębie” – przyp. red.]. Jakieś większe spotkania rozliczeniowe i oni spadali”.

albo

„Ma pan dowody na to, że robiłem porządek. W Gdańsku wyrzuciłem wszystkich, którzy wam się mogli nie podobać – Borusewicza, Walentynowicz”


----

i jeszcze http://freeyourmind.salon24.pl/81412,index.html

"– Cenniejsze były dla nas informacje. Sprawozdania rozszyfrowywały nam struktury podziemne, plany, zamierzenia. To samo
robiliśmy ze sprzętem. Do części podłączaliśmy sygnalizatory i wiedzieliśmy, gdzie są drukarnie. Niektóre drukarnie były opanowane przez nas.
– Dlaczego ich nie rozbijaliście?
– Powstałyby natychmiast nowe i przez pół roku nic byśmy o nich nie wiedzieli. A tak mogliśmy na przykład przechwytywać część nakładu. Niby został rozkolportowany, a w rzeczywistości był niszczony" (s. 101 opracowania IPN-owskiego)

http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/245/...ownolegle.html
Ostatnio edytowane przez Sędzia : 27.06.2008 o godz. 20:36.
Miała być demokracja, a tu każdy ma własne zdanie - Lech Wałęsa