tomasz1906 napisał(a):

|
I po **** ta ironia? Macko ma 100% racji ale niektorzy tego nigdy nie zrozumieja ze sa rzeczy wazniejsze od sukcesow sportowych. I uwierz mi ze jest wielu ludzi ktorzy to traktuja powaznie.
|
Ile razy można się powtarzać...
W przypadku Kosy honorem było to, żeby jego wartośc została doceniona przez działaczy. Dla mnie ważne jest by pracować w firmie za płacę odpowiednią dla moich umiejętnosći. Jak ktoś nieobiektywnie mnie ocenia czy wynagradza to ja odchodze. Pracował ulubionej firmie, w której będąc lepszym od szefa zarabialbyś od niego 5 razy mniej? Sentyment sentymentem ale druga sprawa to ambicja.
Ja do Kosy mam wielki szacunek za to że praktycznie nigdy nie można mu było zarzucić że gra bez zaangażowania. Zawsze dawał z siebie maksa i pruł jak dziki na lewym skrzydle. To doceńcie. Tylko z Kosą (nie z Żurawiem, Szymkiem czy innymi ) Wisła grała na europejskim poziomie. To Kosa robił atmosfere w szatni, jego wartośc dla druzyny jest znacznie większa niż tylko jego rajdy i dośrodkowania.
Co do odejścia to zaproponował warunki kontraktu których klub nie przyjął i nie było innego sposobu jak się z zgodzie pożegnać. To nie był Uche czy Dolha, którzy kombinowali za plecami klubu. Kosowski jak odszedł to długo szukał klubu. Nie miał wszystkiego załatwionego.
ZA DOBRĄ PRACE TRZEBA DOBRZE PŁACIC .... tyle w tym temacie.