Wyświetl pojedynczy post
sandbender
Graf Zero
 
 
Od: 08.2004
Skąd: stamtąd :)

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#165
Stary 24.06.2008, 15:45
wolfy napisał(a):Wyświetl post
Wilku Ci odpowiedział.

Problem jest "złożony" tylko dla hipokrytów, wszelkie próby rozmywania tematu wcześniej czy później rozbiją się o prawo kanoniczne. To nie jest pyskówka, pani Kopacz szerzy herezję(być może nieświadomie) i katolicy czują się zobowiązani całą sprawę wyprostować. Wydaje mi się, że to ty rozpatrujesz całą sprawę pod kątem politycznym, broniąc "swojego" ministra. Czego nie rozumiesz - to nie jest kwestia polityczna, a wewnątrzkościelna. Nie można pozwalać na rozpowszechnianie bzdur z ust osób podających się za katolików, gdyż powoduje to zamęt i godzi w dobre imię Kościoła.
To Ty czegoś nie zrozumialeś..
Specjalnie w nawiasie napisałem czego dotyczy się stwierdzenie o złozoności problemu - ciąży 14-letniej dziewczyny. Nie przerywania ciązy, tylko samej ciąży. Dla Ciebie to jest proste i łatwe?
W kwestii samego przerywania i mojego poglądu na tą sprawę nie napisałem ani słowa.

Pyskówką nazwałem podejście mediów do sprawy samej ciąży i jej przerwania- tutaj też cos jest niejasne? Nie było pyskówki, przyrównywania do panstwa wyznaniowego, posądzen o wywieranie presji, słów o nagonce i tak dalej?
(I moim zdaniem pyskówką właśnie jest przekonywanie się w Internecie kto jest większym Katolikiem.)

Chwała za prostowanie bzdur. Kopacz nie bronie, ale skoro ktos wyjeżdża z ekskomunika to wskazuje na odpowiedni kanon i prosze o wytłumaczenie bo z niego dla mnie to nie wynika.
Z przytoczonej przez Wilka encykliki jasno wynika, że sumienia spokojnego to ona miec nie moze, ale o ekskomunice to juz za bardzo mowy nie ma.

Nie interesuje mie w ogóle kontekst polityczny tej sprawy.
Pani Kopacz jest takim samym "moim" jak i "Twoim" ministrem. Proszę nie szufladkować automatycznie swoich oponentów bo to, owszem upraszcza świat, ale miedzy innymi takie zachowanie w stosunku do siebie piętnowaliście u innych.

Cytat:
Przynależność do KK to przywilej, nie prawo.
Jak najbardziej się zgadzam.