ładna burza dzisiaj była

, koleżanka mnie uratowała bo miałem iść po psa swojego , byłem daleko od domu poczekałem na nią aż się przebierze i akurat kiedy wszystko się zaczęło to zaprosiła mnie do siebie

, poszedłbym bez niej np. 5 minut wcześniej by mnie ładnie przemoczyło i poobijało gradem

później wychodzę już po wszystkim i patrzę a tu na ulicach powódź

samochody ciężko przejeżdżają a jakieś dzieciaki bawią się w wodzie to mają ją po kolana
