|
O czym tu w ogóle dyskutować. Każdy trener poza wstępnym okresem ochronnym jest krytykowany za kompromitujące wpadki i chwalony za dobre wyniki czy porywającą grę. Nie można ani wyłącznie chwalić, ani wyłącznie krytykować bez względu na okoliczności i chyba nikt zdrowy na umyśle tego nie robi. Hiddink też swoją drogę cierniową w Rosji przeszedł, w tym nagonkę inspirowaną zazdrością narodowych mędrców.
Leo zasługiwał na pochwały za historyczny awans, zasługuje na krytykę po mistrzostwach, bo w grupie śmierci nie byliśmy i coś można było ugrać. Miał chłopaków do dyspozycji dostatecznie długo, by zadbać o ich formę i opracować lepszą taktykę. Jest też w Polsce na tyle długo, by zorientować się, kto odpowiada za tragiczny stan polskiej piłki, i komu zależy, by nic nie zmieniać.
Zgadzam się z opinią, że powstające towarzystwo wzajemnej adoracji na linii Leo - PZPN doprowadzi jedynie do dalszego zastoju i zablokuje - możliwy przecież - proces zmian. Ukisimy się w tej mętnej wodzie jak zeszłoroczne ogóry.
|