|
No niestety. Fajnie się gra brazylianę, jak szybko strzela się pierwszą bramkę i gra bez presji. I to przeciwnik musi się martwić.
Zupełnie jednak inaczej się gra wtedy, gdy przeciwnik gryzie trawę, jest świetnie ustawiony taktycznie i się zwyczajnie nie boi.
Wczoraj widzieliśmy, jak wielka drużyna Rosji pokonała zgraję Holenderskich gwiazdorów. Powód klęski holenderskiej jest prosty. Holendrzy mieli na ławce selekcjonera, Ruskie trenera. To duża różnica.
Biedny Van Basten nie miał żadnego planu B. Holandia miała lekko, łatwo i pięknie dla oka pokonać Rosjan. Jedyne, co mieli wyćwiczone to stałe fragmenty gry. Jak Rosjanie wykluczyli z gry holenderskie skrzydła, Oranje grało podobny stylem jak kadra Leo - długimi podaniami do Nistelrooya.
W sytuacji, gdy nagle Holendrzy stracili bramkę przestały im wychodzić kosmiczne strzały (Snejder), a niektórym graczom zabrakło odwagi by wziąć na siebie odpowiedzialność (Van der Vart).
Van Basten był bierny na ławce, w dodatku jeśli w takim meczu nie wystawia się na podmęczonego przeciwnika Robbena, to nic dziwnego że się mecz przegrywa.
Guss Hiddink jest niesamowity. Jego drużyna była świetnie zdyscyplinowana taktycznie. Na 30 metrze ustawiono zasieki, Holendrzy mogli sobie tylko pogrywać środkiem, i to tyłem do bramki. Świetnie grali boczni pomocnicy. Rosjanie byli rewelacyjni pod względem przygotowania fizycznego. Ale najważniejsze było przygotowanie mentalne. Niejedna drużyna po bramce Nistelrooya by się załamała. W końcu Sborna przez 90 minut była drużyną zdecydowanie lepszą. Tymczasem Ruskie jeszcze bardziej się spięły i strzeliły 2 gole. Jedyne mankamenty tej drużyny to straszna nieskuteczność i słabi środkowi obrońcy. Gdyby nie to, to byłby murowany kandydat do tytułu.
Co do Lubosa Michela - nie zgadzam się z surowymi ocenami. Fakt, to był jego słaby mecz. Ale i tak pokazał klasę. Faul Ruskiego pod koniec 90 minut był i był ewidentnie na żółtą kartkę. Michel dał mu drugą żółtą, stąd czerwona. Ale gdy dowiedział się od asystenta, że piłka wyszła za boisko, to decyzję anulował. Moim zdaniem postąpił tu sprawiedliwie i wielkie brawa za to, że potrafił przyznać się do błędu.
Natomiast ewidentnym błędem było niepodyktowanie karnego dla Ruskich w dogrywce. Na szczęście nie wypaczyło to wyniku meczu. Ale faul był ewidentny.
Podsumowując - nieuczciwości nie można mu zarzucić, ale popełnił błędy. I jego szanse na sędziowanie finału (był idealnym kandydatem) znacznie zmalały.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|