|
Jak ktoś pisze o "szczęściu Turków w końcówkach" - to nie ma pojęcia o piłce.
Szczęście to można mieć trafiając szóstkę w totku. Jak 3 mecze z rzędu potrafi się rozstrzygnąć na swoją korzyść w końcówce, to nie jest szczęście. To są umiejętności.
Pod względem mentalnym Turcy są najsilniejszą drużyną na tym turnieju. Gdyby nasi zawodnicy prezentowali choćby 50% tureckiej determinacji, ambicji i woli walki - na pewno nie było by takiej klapy.
Mecz Turcji z Chorwacją oglądałem bez większych emocji, ale Turcy naprawdę strasznie mi zaimponowali. Dokonują rzeczy teoretycznie niemożliwych, są prawdziwą drużyną - bez gwiazd, stanowiącą prawdziwy kolektyw. A na ławce mają trenera-wariata, który najchętniej sam by wszedł na boisko i który gotów bić się z sędziami.
Słowem - nie sposób Turków nie lubić i nie kibicować im w boju z Niemcami.
Chorwacja przegrała ten mecz na własne życzenie. Mieli 100% niewykorzystane sytuacje, piłkę meczową w 118 minucie i dali sobie strzelić gola. Żal mi ich, ale pretensje to mogą mieć tylko do siebie.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|