|
Tak, Kokoszka jako Wiślak jest skończony. Pozostaje mieć nadzieję, że racja jest po stronie klubu i uda się jednak wyciągnąć za niego większe pieniądze.
BTW: Kokos jest głupi i nie wie, co robi. Nie ma wyrobionej marki, nie ma na razie pieniędzy - więc skąd ma wziąć kasę na wykupienie swojego kontraktu, ekwiwalent za szkolenie i fakt bycia reprezentantem? To minimum kilkaset tysięcy złotych! Przypominam, że formalnie to piłkarz wykupuje swój kontrakt. Nawet jeśli się dogadał wstępnie z jakimś klubem, to nie ma nic na papierze. Nie dostanie od nich pieniędzy, póki nie podpisze z nimi kontraktu. A nie podpisze, skoro formalnie nie jest jeszcze wolnym pracownikiem.
Wniosek? Kasę na wykupienie kontraktu wywalił na pewno jego menedżer. Nie za darmo, z pewnością - kosztem długoletniej umowy, obwarowanej niekorzystnymi dla zawodnika klauzulami i sowitymi prowizjami z tytułu kolejnych transferów i bieżącego kontraktu.
Mówiąc wprost - Kokoszka stał się współczesnym niewolnikiem, uzależnionym finansowo od swojego menedżera.
Szkoda piłkarza, ale po jego zachowaniu gołym okiem widać że ma nas.ne do głowy. Z takim podejściem nie ma mowy o wielkiej karierze piłkarskiej. Szkoda, że zafascynowany Leo nie spytał go po prostu o radę.
I jeszcze jedno - sprawa Kokoszki jest precedensowa. Co prawda media przebąkiwały o próbie skorzystania z Webstera przez Dudkę, ale to Kokos jest pierwszy w Polsce. Od tego, jak potoczy się jego sprawa zależy w dużej mierze kształt polityki transferowej polskich klubów w następnych latach. A Wisły w szczególności. Jeśli Kokosowi uda się odejść na jego warunkach, nie będziemy już bawić się w zatrzymywanie Żurawskiego, Głowy, teraz Brożka na kolejne lata. Przy pierwszej w miarę sensownej propozycji będziemy tych piłkarzy sprzedawać, bojąc się że za jakiś czas odejdą dzięki Websterowi za półdarmo.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|