|
Żeby nie było, że słodze Beenhakkerowi.
Mam do niego żal o to, że ostatnimi czasy zapomniał, że nie jest w Holandii, a w Polsce. Chodzi mi konkretnie o powołania do kadry, w których to wielki Leo postanowił powołać sobie skład według własnej, autorskiej koncepcji. Najzwyczajniej w świecie olał wyróżniającego się skrzydłowego ligi francuskiej i doświadczonego strzelca z bundesligi. Zapomniał również wziąć króla strzelców rodzimych rozgrywek, który w odróżenieniu do reszty napastników, był w życiowej formie. Nie zapomniał jednak o siódmym defensywnym pomocniku, mającym problemy z grą w średniaku pomarańczy. Takich przykładów jest jeszcze wiele.
Dwa lata temu pewien trener o głosie przepitego słowika, nie powołał zawodników, którzy faktycznie byli bez formy. Obecny trener zapomniał o graczach, którzy prawdopodobnie wybawiliby tę kadrę. Ale nie ee. Leo chce być jak Domenech lub Aragones. Problem w tym, że oni posiadają mnóstwo sensownych alternatyw, w przeciwieństwie do Holendra. W miejscu faktycznie najlepszych zawodników na obecną chwilę, mieliśmy ludzi, grających połowę lub mniej, w przeciągu całego turnieju.
|