eye63 napisał(a):

|
Strzelasz prosto w płot. Jednym brakiem - może rzeczywiście była postać Brożka, ale nikt więcej. A Brożek tylko dlatego, że nie mamy napastników.
|
Pewnie. Bo przecież Pazdan i Kokoszka są lepsi od Głowackiego, Zahorski od Wichniarka i Sikory, a Łobodziński od Jelenia. O cieniasie Majewskim już nie wspominam.
Cytat:
|
Grać miał kto - Smolarek, Krzynówek, Lewandowski, Żewłakow
|
Akurat ten pan cały sezon spędził na ławce. Gdyby Leo nie przywiązywałby się do nazwisk to nawet biorąc go na Euro przynajmniej posadziłby go na ławce widząc jak jest słaby i postawił na piłkarzy, którzy może takich dokonań historycznych nie mają, ale obecnie są w lepszej formie.
Zresztą ja od początku krytykowałem selekcję drugiej, a nie pierwszej, jedenastki. Problem na Euro polegał na tym, że Leo zawalił selekcję drugiego składu i gdy "pewniacy" zaczęli zawodzić nie miał na kogo stawiać. Efekt: Piszczek wraca z wakacji na Rodos i po 1 (słownie: jednym) dniu treningu wchodzi na mecz z Niemcami.
A poza tym kto przepraszam ma przygotować gwiazdy do Euro? Leo przed Euro opowiadał z dumą, że repra jest gotowa na 100%. Mógł nie podbijać bębenka i nie opowiadać głupot to pewnie nie zawiódłby tak bardzo pokładanych w nim nadziei.
Cytat:
|
jedni wypadli gorzej, drudzy lepiej, jednak nie ulega wątpliwości, że Polska to zespół, który musi wspiąć się na wyżyny, żeby wygrać z najlepszymi, a jeśli jest w średniej formie, to po prostu nie ma czego szukać.
|
Myśmy nie byli w średniej formie tylko w kiepskiej, może poza niezłym meczem z Niemcami. A Austriacy się pewnie ucieszą, że drużynę z końca pierwszej setki reprezentacji narodowych zaliczasz do najlepszych.
Cytat:
|
To pitolenie o Chorwacji B - za idiotą Kołtoniem, gość sam na początku mówi, że to wcale nie drugi zespół, że to 23 równorzędnych piłkarzy, po czym, na koniec pieprzy jaki to wstyd przegrać z Chorwacją B. Widać było kto grał w tej chorwackiej kadrze, młode talenty, które już pukają do lepszych drużyn europejskich, w ataku jest Petrić, który pogrążył Anglików, o jakiej reprezentacji B tutaj mowa. To jest właśnie przykładna kadra, teoretycznie: 9 Chorwatów kontuzjowanych, w ich miejsce wchodzą zmiennicy i poziom gry drużyny niewiele traci.
|
U nich nie ma takiego dystansu między pierwszą, a drugą bo trener nie skleja drugiego składu z zupełnie przypadkowych grajków. Tym niemniej gdyby druga drużyna była tak dobra jak pierwsza to nie byłaby druga. Poza tym, zauważ, że drugi team nigdy nie jest tak dobrze zgrany jak pierwszy, a dla Chorwatów mecz z nami to był towarzyski spacerek przed ćwierćfinałem. A i tak przegraliśmy i gdyby nie Boruc mogło być jeszcze gorzej.
Cytat:
|
W dodatku, jestem zdania, że jeśli gralibyśmy o ten sam cel - tzn. mecz o wszystko, w dodatku jeszcze trzeba liczyć na przegraną Niemców - to z "pierwszą" drużyną Chorwacji moglibyśmy powalczyć.
|
To z drugą reprezentacją sobie nie poradziliśmy, a z pierwszą byśmy mogli powalczyć?
Cytat:
|
Brak Polakom psychologa, bo mecz z Austrią był nasz, pełna kontrola... po 30 minutach, w których kupa w majtach przeszkadzała w bieganiu.
|
Jasne, że brak Polakom psychologa, ale to właśnie sztab trenerski jest odpowiedzialny za przygotowanie mentalne drużyny - jak trzeba to mógł i psychologa sportowego zatrudnić, skoro od przygotowania fizycznego zatrudnił 8 trenerów. Ja przed Euro naiwnie wierzyłem, że Leo tym się różni od Janasa czy Engela, że umie ich przygotować mentalnie. Jak wyszło wszyscy wiemy - paniczny strach przed kelnerami z Austrii, zakończony dopiero fuksiatym golem strzelonym ze spalonego przez Brazylijczyka.
Cytat:
|
Co do rankingu FIFA - z Austriakami męczyli się i Chorwaci, i Niemcy, ciekawe co by było, gdyby im wyciągnięto w 90. karnego.
|
Beenhakker powinien wysłać kwiaty z podziękowaniami do Webba. Dzięki temu nie jest krytykowany za słabiutką grę z Austrią bo to wszystko przez złego sędziego. I nikt już nie pamięta, że sami strzeliliśmy gola ze spalonego, co dopiero podcięło Austriakom skrzydła, bo gdyby nie to - zanosiło się na 3:0 dla nich.
Chorwaci i Niemcy byli po prostu lepsi i wygrali. Myśmy nawet nie potrafili im ani jednego gola prawidłowo im strzelić więc o czym my w ogóle mówimy? Remis z reprezentacją z końca setki rankingu FIFA, w której grają goście z 3 ligi niemieckiej ma być dla nas powodem do zadowolenia?
Cytat:
|
Co do możliwości polskiej piłki, to ciesz się, że miałeś okazję pierwszy raz w historii oglądać polską drużynę na ME. Awansowaliśmy do grona 14-15 najlepszych drużyn w Europie, a to, że jesteśmy 15 drużyną to chyba nie taka ujma nie?
|
Przypominam, że 16 drużyn gra na Euro. Zajęliśmy w końcowej tabeli gorsze miejsce od ok. 90 drużyny świata, która na Euro gra tylko dlatego bo jest gospodarzem, co przebija nawet słabą dyspozycję Grecji niezależnie od tego co pokarzą w ostatnim meczu grupowym. 5 lat temu nasza liga była w pierwszej 20 lig europejskich, a nie słyszałem nad nią zbyt wielu głosów zachwytu.
I warto o tym pamiętać, że obecnie 16 drużyn gra na Euro bo jeszcze w 1992 r. grało 8, a kiedyś nawet 4 (słownie: cztery). Porównywanie awansu do mistrzostw teraz z awansem kiedyś jest więc jedynie objawem propagandy mediów o "historycznym awansie Polski do ME" z pominięciem tego, że obecnie awansować do Euro, a kiedyś to stosując pewną hiperbolę: jak zrównanie taniego jabola z wytrawnym winem francuskim.
Co więcej, nawet gdy mieliśmy zawirowania trenerskie w kadrze po zwolnieniu Engela w eliminacjach do Euro 2004 i graliśmy naprawdę fatalnie, jedynie pod koniec eliminacji prezentując jako taki poziom - straciliśmy szansę na awans dopiero przed ostatnim meczem grupowym. To też o czymś świadczy.
Czyli jedynie na tle tragicznych dla naszej reprezentacji lat 90-tych awans do Euro 2008 wypada jako wielki sukces. Tylko, że tak samo wypada awans do MŚ Engela, czy Janasa, a nawet więcej - do MŚ jest ciężej awansować bo z grupy europejskiej awansuje tylko 13, a nie 16 ekip. Jakoś nie przypominam sobie by ktoś wręczał medale tym trenerom za sam awans jak uczynił nasz prezydent. Ale cóż, trzeba przyznać, że Leo nie taki w ciemię bity i marketingowo Engel i Janas mogą się od niego uczyć.
Awans do Euro to po prostu dobrze wykonana robota, tak jak dobrze wykonaną robotą był awans do MŚ 2002 i 2004. Żaden cud, żadne zbawienie, żadna nirwana, żaden wielki sukces. A już na pewno nie powód by bałwochwalczo traktować trenera jak Boga polskiego futbolu.