|
z onet.pl
Jedyną osobą odpowiedzialną, za to, co wydarzyło się na turnieju jestem ja i oczywiście całą odpowiedzialność biorę na siebie - powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej, dzień po porażce z Chorwacją i odpadnięciu w grupie z finałów mistrzostw Europy. - Jestem gotów odejść, pod warunkiem, że po tym będzie gwarancja na to, że ta reprezentacja będzie miała zawodników pokroju Fernando Torresa, Davida Villi i Ruuda van Nistelrooya. Jeśli jednak nie będzie miała, to potrzebne są rozwiązania systemowe. I w tym jestem w stanie pomóc - zadeklarował.
- Oczekiwania kibiców i mediów były bardzo duże, więc pojawia się wiele pytań. Każdy zastanawia się nad tym, dlaczego trener dokonał takich a nie innych wyborów i co stanie się ze szkoleniowcem po turnieju. To taka specyfika futbolu. Takie same dyskusje toczyć się będą w Grecji, w Czechach, a także we Francji lub we Włoszech, jeśli te drużyny nie wyjdą z grupy - dodał Beenhakker.
- Jestem przekonany, że dokonaliśmy właściwych wyborów. Większość zawodników udowodniła, że jest w stanie radzić sobie na wysokim, międzynarodowym poziomie. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie mamy 25 zawodników na tym poziomie, ale tymi 12-13 dysponujemy. W takiej sytuacji trzeba mieć trochę szczęścia, aby ta grupa była w formie, aby zawodników z niej omijały kontuzje. Nie zamierzam się w ten sposób tłumaczyć, ale z tej grupy nie każdy prezentował odpowiedni poziom. Tego szczęścia nam zabrakło. Jako przykład - bo nie mam do niego żadnych pretensji - podam tu Ebiego Smolarka, który nie zagrał na takim poziomie, na jaki go stać - powiedział Beenhakker.
.onet-ad-main2-box { display: none }- Czasami zastanawiam się nad tym, czy jestem jedyną osobą, która zdaje sobie sprawę z tego, na jakim poziomie grają polscy piłkarze, na jakim poziomie jest polska reprezentacja. Nie mamy takich zawodników jak Fernando Torres, czy Ruud van Nistelrooy. Zawodnicy z ligi polskiej to zupełnie inna historia. Oczywiście nie mam za to do nich pretensji - dodał.
- Jakie jest rozwiązanie? Pewnie uważacie, że należy zmienić trenera - dodał. - Jestem gotów odejść, pod warunkiem, że będzie gwarancja na to, że ta reprezentacja będzie miała takich samych zawodników jak Fernando Torres, David Villa i Ruud van Nistelrooy. Jeśli jednak nie będzie miała, to potrzebne są rozwiązania systemowe. I w tym jestem w stanie pomóc - zadeklarował.
- W Polsce, wspaniałym kraju, pracuję już od dwóch lat. Zawsze słyszę, że jest źle. Ale nie usłyszałem żadnych sugestii, co zrobić, by było lepiej. Musimy zdać sobie sprawę z tego, jaka jest różnica pomiędzy futbolem polskim a tym najwyższym, europejskim - położył nacisk na tę kwestię.
- Jeśli dla polskiego tak futbolu będzie lepiej, to odejdę. Jeśli pozostając, mogę w czymkolwiek pomóc, cokolwiek zrobić, to zostanę i pomogę - zadeklarował dobitnie.
- Problemem nie jestem ja. Umowę na prowadzenie reprezentacji mam do 2010 roku. Nigdy nie negocjowałem innych warunków pracy, nie rozmawiałem z nikim o posadzie. Ja zawsze wierzyłem i wierzę, że reprezentacja może grać lepiej. W Polsce są talenty. Trzeba je tylko odkryć, trzeba je wydobyć. Trzeba grać z dobrymi drużynami, kształtować piłkarzy od małego. Tu potrzebne są rozwiązania systemowe. Powtarzam raz jeszcze - to nie ja jestem problemem. Ja jestem gotów odejść, jeśli będzie to w interesie polskiej reprezentacji - podkreślił raz jeszcze Beenhakker.
- Większość zawodników z kadry jest zniszczona emocjonalnie, psychicznie i dlatego nie zdecydowaliśmy się na wspólny powrót do Polski. To była moja decyzja, by ich ochronić - tak Beenhakker odpowiedział na pytanie o to, dlaczego nie można porozmawiać z piłkarzami, którzy bezpośrednio ze zgrupowania powrócą do swoich rodzin, klubów.
|