nesta napisał(a):

Konferencja Beenhakkera trwa... I stwierdzil slusznie dokladnie to samo co napisalem powyzej. Spytal, czy naprawde wierzycie, ze 3-4 nazwiska zmienilyby sytuacje, ze Polska zagralby w cwiercwfinale ? CZy nikt nie zauwaza jak niesamowicie wysoki jest poziom druzyn wsytepujacych na Euro ? Ze trzeba spojrzec na problem kompleksowo i szeroko, na stan calej polskiej pilki i porownac z innymi.
Dokladnie tez powtorzyl slowa a propos przygotowan. Ze w 3 tygodnie nic nie zmienisz jesli ktos obijal sie caly sezon.
|
Chwilunia.
To najpierw Leo przez 2 lata mówi, jakich to mamy świetnych piłkarzy, tylko nikt nie doceniał ich potencjału. Jak to u nas pełno wielkich talentów, które tylko trzeba oszlifować. Że nasi nie odstają od elity europejskiej - trzeba tylko silnej wiary i ciężkiej pracy.
Dla mnie te słowa brzmiały dziwnie, bo zgadzam się z Twoją diagnozą. Ale faktem jest, że wygraliśmy trudną grupę eliminacyjną, zdobywając 4 punkty na Portugalii i Serbii. A więc drużynach narodowych, które na papierze miały zawodników przewyższających polskich piłkarzy nie o jedną, a o dwie klasy.
Tym samym były podstawy do optymizmu. Nawet ja, wieczny malkontent święcie byłem przekonany, że ogramy słabiutką Austrię. A niespodzianka na plus z Niemcami czy Chorwatami zawsze mogła się trafić. A większość kibiców ufała Leo i wierzyła w wyjście z grupy!
Tymczasem już w trakcie turnieju Leo zdobywa się na szczerość i mówi: to cud, że gramy na Euro. Ja dobrze wiem, że cud - ale po to go zatrudniaono, by dokonywał cudów. Od solidnej pracy selekcjonera mieliśmy Engela i Janasa. Z perspektywy czasu wykonali kawał niezłej roboty. Nie po to zatrudnia się fachowca za ciężkie pieniądze, by osiągał ten sam wynik (lub gorszy) co ci, co robili to za dużo mniejsze pieniądze i mając o wiele mniej sławne nazwiska.
Wynika więc z tego, że Leo przez cały czas wciskał kit: piłkarzom, dziennikarzom, PZPNowi i nam, kibicom. Mówi nam: "żartowałem, że jesteście dobrzy. jesteście beznadziejni, jest przepaść między światową czołówką a Polską. Nic się nie da zrobić".
To ja się pytam: co jeszcze Leo robi na stanowisku trenera polskiej reprezentacji? Przecież traci swój cenny czas na syzyfową pracę. Po co pracuje z drużyną, co do której nie ma przekonania?
Uczciwy fachowiec widząc to, co Leo podał by się do dymisji przed Euro. Skoro widział, że nic z tego nie będzie - przynajmniej ocalił by swój autorytet.
Jak teraz jedzie po swoich zawodnikach, których sam na turniej zabrał, to czuję pewien niesmak. Owszem, ci piłkarze są beznadziejni. Ale oni mu zaufali. A teraz on im tak to zaufanie odpłaca.
Czuję, że wszystko zmierza do "dramatycznego" finału. Leo już ubiera się w szaty męczennika i szuka ciepłej posadki. Ja go nawet nie winię. Szkoda tylko, że wyszło jak zwykle.