|
Warto też zauważyć, że Leo "For money" Beenhakker po objęciu posady selekcjonera obiecywał, że selekcja będzie do samego końca, a już w marcu poddał grupkę 26 zawodników. Nie wiem co chciał tym osiągnąć ( zaufanie graczy), ale skutki tej decyzji widzieliśmy wszyscy.
Leo tym się różni od Janasa, że umie ładnie mówić i przychodzi na konferencje, a nie wysyła kucharzy. Choć najczęściej to mówił wyuczone frazesy ( co po części jest winną dziennikarzy, którzy zadają denne pytania).
Ja osobiście nie rozumiem tej fascynacji Beenhakkerem. Pewnie nieźle mu płacą i dlatego chce zostać. Gdyby naprawdę chciał coś zrobić dla polskiego futbolu to na pewno nie popierał by zostania Listkiewicza na stanowisku prezesa. To chyba o nim coś świadczy i na pewno nic dobrego.
|