Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#681
Stary 17.06.2008, 09:52
Jeśli ktoś myślał, że pierwsze dwadzieścia pięć minut z Austriakami to było dno, jeśli chodzi o naszą grę - to się pomylił.

Wczoraj graliśmy jeszcze gorzej, niż z Austrią - i to nie przez 25 minut, a przez 75.

Strach pomyśleć, co by było gdyby to był nasz drugi mecz, Chorwacja grała by na poważnie a na końcu czekali by Niemcy.

Po za Borucem nie zawiódł właściwie tylko Kokoszka, który wszedł na podmęczonych zmienników Chorwackich. Nie popełnił większych błędów. Liczę, że to 45 minut na wielkiej imprezie zaprocentuje - z korzyścią dla Wisły.

Resztę można podzielić na tych, co zagrali źle oraz na tych, co zagrali tragicznie. Źle zagrał Roger, Smolarek, Saganowski, Wawrzyniak, Zahorski, Dudka i Żewłakow. Tragicznie zagrali przede wszystkim Krzynówek, Łobodziński, Lewandowski i Wasilewski.

Na boisku nie widać było - po za stałymi fragmentami - żadnej myśli taktycznej. Totalny chaos i beznadzieja, bo nasi zawodnicy byli o tempo wolniejsi o Chorwatów. Dopiero ostatnie 15 minut było inne.

Euro 2008 miało być dla nas, kibiców wielką frajdą. Okazał się kompromitacją - większą niż MŚ 2002 i 2006. Zastanawiam się, czy w takiej dyspozycji jest w ogóle sens jechać na wielką imprezę. Tak strasznie odstawaliśmy poziomem, że nie chce się wierzyć.

Ale czemu się dziwić. Świat futbolowy ciągle nam ucieka, więc nie można było liczyć na dużo więcej. Ciągle jednak uważam, że mieliśmy obowiązek zdobyć o 2 punkty więcej, wygrywając z Austrią. I to nie w takim stylu, jakim się udawało do 93 minuty. My po prostu mieliśmy być od nich lepsi na boisku.

Nie mam zamiaru nawoływać do dymisji Beenhakkera, w dodatku nie wiemy jakie są możliwości zerwania umowy. Wiem tylko, że:
- dla mnie możliwość rozwoju reprezentacji przy tym szkoleniowcu w zasadzie się wyczerpała;
- do wzięcia jest fachowiec co najmniej tej samej klasy, który ma piękną karierę zarówno piłkarską, jak i trenerską. I który cierpliwie czekał na swoją kolej.

Zamiast krzyczeć bezsensowne Leeeeeeeeoooooooo wołam Heeeeeeeeniu!
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo