|
Gdyby Beenhaker nie nazywał się Beenhaker, to by tu po nim wszyscy jechali. W sumie to Leo został uratowany przez Kaczyńskiego (Roger w ekspresowym tempie) i Webba (jest na kogo zwalić winę).
Na tym Euro popełnił bardzo dużo błędów. Po pierwsz nieprawdą jest, że nie mógł wiedzieć jak zagra Krzynówek. Jacek już drugi raz odwala numer z siedzeniem na ławce i graniem przez to padaki. Nie można grać dobrze na Euro jak się siedzi na ławce. Uważam, że trener z takim autorytetem powinien postawić sprawę jasno. "Jacek, albo grasz albo nie jedziesz". W ogóle historia z Krzynówkiem jest bardzo znamienna: teksty typu, że teraz już jestem doświadczonym graczem, znam swój organizm, reprezentacja jest najważniejsza, a potem grzanie łąwy bo lepiej płacą. Żurawski przynajmniej próbował.
Po drugie Leo trzymał się nazwisk. Na początku jego pracy w Polsce wszyscy go chwalili za odważne decyzje. A przed Euro? Selekcja byłą prosta? To już kiedyś było! Nikt mi nie wmówi, że piłkarze typu Brozek, Głowacki, Jeleń nie są w stanie czegoś dać tej reprezentacji. Że przykładowo Pawłowski jest gorszym skrzydłowym od Zahorskiego. Co na kadrze robł Wawrzyniak, skoro Leo mu nie ufał? Naszym najlepszym zawodnikiem jest Saganowski, który gdyby nie słaba forma Matusiaka to by w ogóle nie pojechał na Euro.
Do tego fatalne przygotowanie kondycyjne. Z resztą moze nie kondycyjne, bo biegać to nasi dużo biegali, ale chodzi o szybkość. Byliśmy wyraźnie wolniejsi i od Niemców i od Austriaków.
Nie rozumiem tego, jak tak doświadczony i uznany szkoleniowiec może popełnić takie błędy przed Euro.
Po burzy słońce wychodzi zza chmur,
i nad Krakowem zaświeci znów.
O jednym marzę, o jednym wciąż śnię,
Mistrzem będzie Wisełka, na pewno to wiem.
Życie bym dał, za krakowską Wisłę
O jakże bym chciał, by znów była mistrzem
O jakże bym chciał
|