|
Dzisiaj dowiedzieliśmy się ,że władze związku podjęły decyzję o współpracy z Leo Beenhakkerem co najmniej do listopada 2009. Ja osobiście uważam ,że to dobra decyzja pomimo tych wielu głosów negatywnych. Wiadomo,że piłkarze na pewno zagrali poniżej naszych oczekiwań. Wielu z nas przyjęło by trochę inaczej te wyniki gdybyśmy przynajmniej prezentowali lepszą organizację gry niestety w grze reprezentacji często widać braki w elementarnym wyszkoleniu.Ale czy w takim wypadku mamy mieć pretensje do Beenhakkera ,że w Polsce nie ma zupełnie spójnego systemu szkolenia młodzieży,infrastruktury i ludzi ,którzy mieliby kwalifikacje do pracy z młodymi piłkarzami. Jeżeli będziemy oceniać trenera kadry w ten sposób to jest argument za tym żeby zwolnić każdego trenera nawet najlepszego już na starcie. Leo powiedział ,że nie było za bardzo kogo wybrać i ja się wcale temu nie dziwię. Prowadzenie reprezentacji naszego kraju to w obecnym czasie to naprawdę śliska sprawa. Trzeba oceniać siły realistycznie. Na kim budować sukcesy w starciu z europejskimi potentatami jeżeli do wyboru selekcjoner ma albo piłkarzy z naszej słabej i zacofanej ligi , albo piłkarzy z klubów zagranicznych ,którzy poza małymi wyjątkami zazwyczaj brylują na ławce albo na trybunach (poza małymi wyjątkami). Popatrzmy na inne reprezentacje nie szukając daleko - Czechy (oparcie na piłkarzach ,którzy GRAJĄ w bardzo silnych klubach zagranicznych - jedno wyjście dla trenera) - Rumunia (oparcie na piłkarzach występujących w dobrej i wyrównanej lidze rodzimej). Niestety ale Leo jest w trudnej sytuacji bo nie ma ani tego ani tego dlatego musi lawirować ,żeby jakoś ten skład optymalnie stworzyć i nie tylko na dziś ale także z myślą na jutro. I jeśli mówić już o tym "jutro" to widać ,że jest sporo zawodników na których można zbudować nie tylko dobrą ale bardzo dobrą reprezentację tylko trzeba cierpliwości i zaufania (wsłuchajmy sie w głos Ojca Narodu - miłości i zaufania - jak Dozorca nauczał w expose ;-) ) Step by step jak Leo mówi.
Dzisiaj mamy pretensję ,że niby w zakulisowych gierkach w porozumieniu z menadżerami promuje jednych a drugich deprecjonuje . Powiem szczerze wątpię aby taki profesjonalista jak Leo (43 lata w zawodzie) dał się w takie głupoty wciągnąć. Za bardzo uderzamy w spiskową teorię dziejów i patrzymy przez pryzmat możliwości naszych rodzimych czarowników.
I ostatnia sprawa te nieszczęsne eliminacje do obecnych mistrzostw.
Kiedyś Kasperczak (wywiad z jesieni 2004 roku) powiedział ,że polska drużyna (reprezentacja czy klubowa) może wygrać z każdym nawet najtrudniejszym przeciwnikiem ale będzie to wypadek incydentalny zaciemniający rzeczywisty obraz poziomu jaki prezentuje cała polska piłka. I te słowa mają przełożenie na te eliminacje . Wszyscy pamiętamy tylko poziom i styl z jakim Polacy ograli super silną Portugalię w Chorzowie na tej bazie domagając się mistrzostwa Europy. Tymczasem trzeba pamiętać o ciemnej stronię księżyca - jak męczyliśmy się z Finlandią , Armenią , Serbią nawet Kazachstanem. Idźmy dalej mecze towarzyskie . Polacy pokazali ,że są w stanie zagrać bardzo dobrze z Czechami czy Rosją a totalnie się zbłaźnić z USA. Dlatego uważam że my za bardzo kierujemy się w ocenach sercem niż rozumem. Prognozy budujemy na "incydentalnych" zwycięstwach a nie rzeczywistych możliwościach. Nie wiemy jaki będzie wynik z Chorwacją ale jeżeli wygramy to wrócimy do domu z 4 punktami . Czy to aż taki zły rezultat biorąc pod uwagę rangę imprezy jaką są ME?
|