Wyświetl pojedynczy post
Wilku
lupus albus
 
 
Od: 09.2003

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#52
Stary 14.06.2008, 11:08
AYALA napisał(a):Wyświetl post
Iran odrzucił oferte światowych mocarstw , mającą na celu nakłonienie go do wstrzymania programu wzbogacania uranu.Zachód podejrzewa że Irański prgram zmierza do wyprodukowania broni nuklearnej .Teheran odpiera te zarzuty twierdząc iż chce wzbogacać uran w celu uzyskania paliwa do elektrowni jądrowych.
Troche mi to przypomina "oferte"pokojową Niemiec z Sierpnia 1939 roku.Znajac zycie to pewnie za niedługo Ameryka wyśle kilka swoich F-16 oczywiście w celach pokojowych do Iranu a wtedy radze sie przygotować na jeszcze wyższe ceny paliwa niż są teraz.

Tak będziemy walczyć o pokój (teraz to się nazywa bezpieczeństwo) że kamień na kamieniu nie zostanie..

_____________________________________

To może powinniśmy ich przeprosić?

:/

Cytat:
Historia zaszkodzi Euro 2012?


Polska – Ukraina. Nacjonaliści w Kijowie niepokoją się obchodami rocznicy Wołynia
Odsłonięcie pomnika ku czci ofiar UPA

Zbliżająca się 65. rocznica rzezi wołyńskiej wywołuje wśród części Ukraińców wielkie emocje. Zdaniem Bohdana Czerwaka z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów polskie obchody tego wydarzenia mogą poważnie zagrozić wspólnym polsko-ukraińskim przygotowaniom do mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku. „Nie może być tak, żeby w Polsce nie przewidziano negatywnych skutków tej antyukraińskiej kampanii” – napisał Czerwak na łamach popularnej internetowej „Ukraińskiej Prawdy”.

Autor oburza się, że w Polsce działa komitet obchodów rocznicy. Drażni go również jego nazwa – Ogólnopolski Komitet Obchodów 65. Rocznicy Ludobójstwa Dokonanego przez OUN-UPA na Ludności Polskiej Kresów Wschodnich – oraz to, że na jego czele stoi wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski z koalicyjnego PSL. „Nazwa komitetu świadczy o jego konfrontacyjnym wobec Ukrainy charakterze” – uważa Czerwak.Według ekspertów w Kijowie łączenie upamiętnienia masakry z Euro 2012 jest pomysłem „dość oryginalnym”.

– Obchody 65. rocznicy tragedii wołyńskiej w Polsce nie zagrożą organizacji mistrzostw. Martwiłbym się raczej zbyt powolnymi przygotowaniami do tej imprezy – tłumaczy „Rz” Bohdan Ołeksiuk z Instytutu Pamięci Narodowej w Kijowie. – Polskie uroczystości mogą jednak pogorszyć relacje między naszymi krajami – dodaje.

Ołeh Soskin, szef kijowskiego Instytutu Transformacji Społecznej, uważa, że autor artykułu w „Ukraińskiej Prawdzie” chce wprowadzić w błąd czytelników. – Znam Czerwaka. Mam wrażenie, że zależy mu na skłóceniu Polaków z Ukraińcami. Sprawa Wołynia nie ma nic wspólnego z mistrzostwami w piłce nożnej – mówi „Rzeczpospolitej” Soskin.

Publikacją „Ukraińskiej Prawdy” zaskoczona jest również strona polska. – Łączenie sprawy obchodów rocznicy Wołynia i Euro 2012 jest absurdem – tłumaczy „Rz” wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski (PSL). – Podpisuję się pod tym, co powiedział premier Donald Tusk: relacje między państwami trzeba budować na fundamencie prawdy. A prawdą jest to, że UPA wymordowała ponad 100 tysięcy Polaków i tego nie można ignorować. Nie chcemy wcale pogorszyć stosunków z Ukrainą, tylko oprzeć je na prawdzie – podkreślił.
http://www.rp.pl/artykul/148348.html

___________________


O Piterze



Wychodzi na to że to taka wersja Dyzmy w spódnicy.

Cytat:
Wszyscy się boją strasznej Julii


Gdy premier Donald Tusk skończył czytać słynny raport swojej minister o nadużyciach CBA, zapadła długa, krępująca cisza. Od tamtej pory szef rządu podobno nie chce słyszeć o tym „tajnym” dokumencie


Minister ds. walki z korupcją budzi ogromne emocje. W publicznych dyskusjach wchodzi w zwarcie z adwersarzami.

– Wygłasza swe sądy tonem: mam zawsze rację, nawet gdy nie ma racji – twierdzą wszyscy, którzy ją znają.

Dotąd ta taktyka przynosiła świetne rezultaty. Mimo że Pitera jest politycznym samotnikiem, z krótkim stażem w PO, Donald Tusk powierzył jej tekę ministra w swojej Kancelarii i pozwolił do woli kreować się w mediach. Ale klimat wokół Pitery się zmienia. – Dostała od premiera sygnał, że powinna ograniczyć występy w mediach. Ma też utrudniony dostęp do szefa rządu – mówią politycy z otoczenia Tuska.

Uczepił się jak Pitera dorsza

Dlaczego najbardziej medialna minister rządu PO – PSL popadła w niełaskę? Wszystko zaczęło się od słynnej sesji zdjęciowej dla “Newsweeka”, gdzie Pitera wystąpiła w roli szeryfa. – W Kancelarii Premiera wszyscy byli przekonani, że to fotomontaż – mówi “Rz” osoba z otoczenia Tuska. – A potem żelazna Julia zaczęła opowiadać, jak to pozowała do zdjęć, wymachując spluwą.

Potem był raport o działalności CBA, podobno tak słaby, że nawet rzecznik praw obywatelskich od miesięcy nie może się doprosić wglądu do tego dokumentu. A na koniec pojawił się raport o wydatkach ministrów PiS z kart kredytowych, który przelał czarę goryczy. Domniemane nadużycia PiS, o których Pitera mówiła na prawo i lewo, to... zakup dorsza za 8 zł 16 gr. Od tego czasu na ulicach Warszawy można usłyszeć: “Czepiłeś się jak Pitera dorsza”.



Niektórzy politycy PO uważają, że Pitera dostała za zadanie odebrać PiS sztandarowe hasło walki z korupcją i zdyskredytować jego osiągnięcia na tym polu, ale nie wywiązuje się z niego za dobrze. Pani minister już raz, w 2005 r., odegrała podobną rolę dla Tuska.

– Chciał się pozbyć Pawła Piskorskiego, swego potencjalnego rywala. Do tego potrzebował nowej twarzy w Warszawie, czyli Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ale ona sama nie mogła sobie poradzić, wzięto więc krzykliwą Piterę i sprawę załatwiono – mówi Maciej Białecki, były działacz PO i współpracownik Andrzeja Olechowskiego.

Krótki flirt z liberałami

Kariera polityczna Julii Pitery rozpoczęła się w Instytucie Badań Literackich. W 1981 r. młoda polonistka podjęła tam pracę i poznała Marię Kaczyńską, matkę Jarosława i Lecha. Gdy zostali oni najważniejszymi postaciami przy prezydencie Lechu Wałęsie, Pitera dostała posadę w Kancelarii Prezydenta. W ten sposób uczyniła pierwszy krok na krętej ścieżce politycznej kariery, w której przeszła wiele partii. Wpierw sympatyzowała z Porozumieniem Centrum, ale szybko przerzuciła się na Unię Polityki Realnej.

Stanisław Michalkiewicz z UPR doskonale pamięta dzień, gdy poznał Piterę. – Pracowała wtedy w biurze Wałęsy i przyszła na naszą konferencję prasową – wspomina. – Sympatycznie nam się rozmawiało, szybko doszło do zacieśnienia kontaktów i wreszcie zapisała się do UPR. A że to osoba inteligentna i energiczna, wkrótce awansowała do Rady Głównej UPR.Ten awans był początkiem końca kariery Pitery w partii Janusza Korwin-Mikkego.

– Julia zebrała wokół siebie grupkę działaczy i postanowiła przejąć stery partii – opowiada Michalkiewicz. – Złożyła wniosek do sądu partyjnego o wyrzucenie Korwin-Mikkego i mnie. Dowodziła, że wszystkie niepowodzenia polityczne UPR to nasza wina. A ponieważ sąd partyjny nie przyznał jej racji, odeszła.


Michalkiewicz mówi, że akcja przejęcia władzy w partii miała niezamierzony element komizmu. I w sumie nie wspomina Pitery źle. – To bardzo miła osoba, pod warunkiem że nie zamierza robić kariery na pani plecach – mówi Michalkiewicz. Pitera twierdzi, że było odwrotnie: – Byłam w grupie broniącej pozycji Korwin-Mikkego. A kariery w strukturach partii nigdy nie chciałam, bo nie mam takiej natury – mówi.

Dzięki UPR Pitera w 1994 r. została warszawską radną i zaczęła budować swój wizerunek niezłomnej tropicielki afer. Cztery lata później, w 1998 r. miała już innych protektorów politycznych – Ligę Republikańską Mariusza Kamińskiego, wspieraną przez Kaczyńskich. Dzięki rekomendacji tej organizacji została radną z listy AWS. Kamiński miał walczyć jak lew o miejsce dla Julii na liście. Dziś równie żarliwie walczy z nią w sądzie, zarzucając jej zniesławienie.

– Szanuję Julię Piterę za jej bezkompromisowość, ale mam wrażenie, że bierze na siebie masę spraw, którymi się potem nie interesuje, bo nie starcza jej czasu – mówi Grzegorz Baciński, dawny znajomy Pitery z czasów Ligi.

Jeden z obecnych posłów twierdzi, że Pitera działa zawsze według tego samego wzorca: – Najpierw w czymś uczestniczy albo coś chwali, a potem nagle staje się tego wrogiem – mówi.

I przypomina, jak w 1999 r. Pitera mówiła o Pawle Piskorskim: “To jest kandydat na prezydenta, może już w 2005 r. Idzie jak burza”. Parę lat później tropiła go jako przywódcę układu warszawskiego.

Święty spokój premiera

Prawdziwą karierę Pitera zrobiła dzięki Transparency International. Zawitała do tej organizacji w 1998 r., rok później weszła do zarządu, a w 2001 r. stała już na jej czele. Historia przejęcia władzy w TI przez Piterę została szczegółowo opisana w mediach. Przewodniczącego Antoniego Kamińskiego miał zastąpić Jacek Kurczewski. Tymczasem Pitera po cichu dogadała się z większością zarządu i wygrała głosowanie. Co więcej, jeden z byłych działaczy organizacji był świadkiem, jak Pitera, tuż przed głosowaniem, udzielała wywiadu prasowego przez telefon – już jako nowa przewodnicząca. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Pitera była wtedy radną AWS, a więc nie powinna kierować niezależną organizacją taką jak Transparency International.

– Była nawet skarga do centrali w tej sprawie, ale wszystko rozeszło się po kościach – opowiada były działacz TI.


Od czasu zaangażowania w tej organizacji Pitera kreowała się na osobę niestrudzenie ścigającą przejawy korupcji i nadużyć władzy. – Ale jej zasady nie są takie niezłomne – śmieje się Karol Karski z PiS. I opowiada taką historię: – Radna Pitera złożyła wniosek o wygaszenie mandatu Jolanty Skolimowskiej z PO, pod zarzutem prowadzenia przez nią działalności gospodarczej na majątku komunalnym. Formalnie miała rację, bo Skolimowska prowadziła sklep w lokalu wynajętym od gminy. Radni PO wygrzebali wtedy informację, że Pitera w mieszkaniu należącym do gminy też ma zarejestrowaną działalność gospodarczą. Tłumaczyła, że jej działalność jest fikcyjna, bo chodzi tylko o płacenie składek ZUS, ale nie ponowiła wniosku o wygaszenie mandatu Skolimowskiej – przypomina Karski.

W 2003 r. w Warszawie wybuchła afera z ławnikami. Wyłaniał ich pięcioosobowy zespół radnych. Okazało się, że spośród 6 tys. kandydatów ławnikami zostali tylko ludzie z rekomendacji SLD i LPR. Pitera przyłączyła się do krytyki zespołu radnych, choć sama była jego członkiem. Szef zespołu Antoni Gut uznał wówczas, że Pitera mogła zgłaszać uwagi na posiedzeniach, tyle że rzadko na nich bywała. Nic dziwnego, że wśród warszawskich radnych Pitera miała przydomek straszna Julia.

Karski opowiada jeszcze jedną anegdotę o Piterze ze wspólnego występu w telewizji. – Kreowała się na prawniczkę, mądrzyła się, rzucała paragrafami, aż w końcu mówię “przecież pani nie jest prawnikiem” – opowiada Karski. – Po programie podeszła do mnie i powiedziała z wyrzutem:”Panie Karolu, czemu pan mi to robi, ja tyle lat pracowałam na ten wizerunek”.

Wielu polityków – mniej lub bardziej złośliwie – twierdzi, że Pitera dochrapała się stanowiska w rządzie Tuska tylko dlatego, że premier chciał mieć święty spokój. Miał się obawiać, że jeśli nic jej nie da, narobi mu kłopotów swą głośną, medialną naturą.

Pitera jednak zapewnia, że czuje mocne poparcie kierownictwa PO. Planuje nową ustawę antykorupcyjną. A z tym, że ma przeciwników, już się pogodziła, bo ma ich każdy, kto chce burzyć układy.

– Julki wszyscy się boją, bo jest nieobliczalna, może wyciągnąć każdą bzdurę na twój temat, która cię zatopi, nawet jeśli to nieprawda – mówi jeden z warszawskich posłów.

Opowiada taką historię: jeden z posłów wciąż stawał przed Piterą na baczność. Witał się z nią wylewnie, choć należeli do różnych partii i słuchał cierpliwie, gdy inni już dawno dali za wygraną.

– W końcu zapytałem go, o co chodzi – mówi nasz rozmówca. – A on z rozbrajającą szczerością stwierdził: “Kochany, jak chcesz coś znaczyć w Warszawie, to musisz być z Julką za pan brat. I nigdy nie zajdź jej za skórę”.
http://www.rp.pl/artykul/148363.html
Ostatnio edytowane przez Wilku : 14.06.2008 o godz. 13:21.

Tristan, Scytowie, Niniwa 2, Prawicowe czytanki, St. Michalkiewicz, NSZ, Keine Grenzen
Lew Dawidowicz Bronstein vel Trocki: ''Należy wysunąć hasło rewolucyjnego unicestwienia państwa narodowego. Domowi wariatów kapitalistycznej Europy, trzeba przeciwstawić program Socjalistycznych Stanów Zjednoczonych Europy, jako etap na drodze do Zjednoczonych Stanów całego świata''.